Od spadku rozpoczęły się środowe sesje na giełdach nowojorskich. Bezpośredni impuls do wyprzedaży akcji dały informacje makroekonomiczne. Inwestorów rozczarowała wiadomość o wolniejszym od spodziewanego wzroście produkcji w najbardziej uprzemysłowionym rejonie w USA, czyli w okolicach Chicago. Pojawił się także inny raport mówiący o wolniejszym od prognoz wzroście zamówień, a także sensacyjna plotka. Niektóre agencje doniosły, że szef Rezerwy Federalnej USA - Alan Greenspan - miał zawał serca. Choć amerykański bank centralny stwierdził, że nie będzie komentował takich doniesień, to spowodowały one osłabienie dolara i z pewnością doprowadziły też częściowo do nasilenia wyprzedaży akcji. Także spółki nie rozpieszczały wczoraj inwestorów. Nastroje popsuł na przykład producent podzespołów komputerowych - QLogic, który rozczarował wynikami sprzedaży za IV kwartał. Akcje firmy staniały w pierwszej połowie sesji aż o 20%. Indeks Dow Jones Industrial Average do godz. 22.00 naszego czasu wzrósł 0,12%, natomiast Nasdaq Composite zyskał 0,07%.

Niższe otwarcie indeksów w Stanach Zjednoczonych spowodowało, że na giełdach europejskich, które zaczęły dzień na ogół od wzrostu, przeważył spadek. Taniały przede wszystkim papiery spółek, które prowadzą działalność na rynku amerykańskim. W grupie tej znalazł się niemiecki potentat farmaceutyczny Bayer, który generuje ok. 30% sprzedaży za Atlantykiem. Jego papiery staniały o 2,5%. Podobnie było z holenderskim Philipsem (-0,5%). Około jednej czwartej sprzedaży firmy to efekt działalności w USA. Z takich samych powodów o 1% spadł też kurs największego światowego producenta samochodów luksusowych - DaimlerChryslera. O 3,2% obniżyły się natomiast notowania potentata branży energetycznej - Shella. Akcje spółki były już bowiem notowane bez prawa do dywidendy. Londyński wskaźnik FT-SE 100 stracił wczoraj 0,61%, a frankfurcki DAX obniżył się o 0,45%. Paryski CAC-40 natomiast nieznacznie zyskał - 0,14%.