Po spadkach rozpoczętych na początku marca, ostatnie sesje przyniosły korektę. Od połowy ubiegłego tygodnia zwyżkują zarówno indeksy giełd zachodnioeuropejskich, jak i amerykańskich. Parę dni wcześniej wzrost zaczął się również na rynkach środkowoeuropejskich.

W połowie zeszłego tygodnia S&P 500 rozpoczął korektę. Podpierając się teorią fal Elliotta, indeks najprawdopodobniej kształtuje obecnie korekcyjną falę drugą, po której spadki powinny być kontynuowane przez kolejne tygodnie. Choć na razie stosunkowo trudno określić jest ich zasięg czasowy i wartościowy, to jednak najprawdopodobniej korekta nie powinna przekroczyć 1140 punktów, a być może nawet zatrzyma się już w okolicy 1130 punktów. W takim przypadku kolejna fala spadkowa powinna sięgnąć obszaru 1040-1060 punktów, zaś końca całego średnioterminowego ruchu można spodziewać się jeszcze niżej. Najprawdopodobniej zatem najbliższe tygodnie na amerykańskim rynku powinny należeć do spadków. Aby jednak ten pesymistyczny scenariusz mógł się zrealizować, S&P powinien w najbliższym czasie zakończyć korekcyjny wzrost.

Ostatni tydzień na rynkach środkowoeuropejskich upłynął pod znakiem zwyżek. O ile jednak w przypadku warszawskiego indeksu cały ten ruch można jeszcze nazwać korektą, o tyle w przypadku BUX i PX50 jest to już nieco trudniejsze. Oba indeksy naruszyły bowiem swoje maksima z początku marca bieżącego roku. Choć niekoniecznie musi to od razu oznaczać kontynuację trendu, to jednak z pewnością stanowi pewne zagrożenie dla scenariusza zakładającego średnioterminową korektę. Z drugiej strony nie należy jednak zapominać o tym, że BUX ciągle znajduje się poniżej górnego ograniczenia kanału wzrostowego, zaś PX 50 poniżej linii łączącej ostatnie maksima. Wydaje mi się, że obecnie ryzyko inwestycyjne jest zbyt wysokie, by można było mówić o wejściu na rynek w horyzoncie dłuższym niż kilkudniowy. Ciągle bowiem, mimo braku potwierdzenia ze strony rynku, istnieje wysokie prawdopodobieństwo rozpoczęcia średnioterminowych spadków.