Reklama

Niepewne losy autostrady A1

Resort infrastruktury zastanawia się, czy nie wypowiedzieć konsorcjum Gdańsk Transport Company umowy o koncesję na budowę autostrady A1. Powodem jest zbyt wysoka cena za 1 km, jaką oferuje spółka. Gdyby tak się stało, droga powstanie za pieniądze publiczne, a GTC zapewne wystąpi o odszkodowanie rzędu 100 mln zł. Ostateczna decyzja zapadnie po świętach.

Publikacja: 02.04.2004 09:38

Negocjacje z konsorcjum GTC trwają od 1997 roku. Spółka uzyskała wtedy koncesję na eksploatację i budowę autostrady A1 na odcinku Gdańsk-Toruń. Zadecydowano, że środki na budowę inwestor pozyska sam, a rząd jedynie poręczy kredyty i obligacje (system partnerstwa publiczno-prywatnego). Taka umowa była możliwa, ponieważ do GTC przystąpiły duże zagraniczne firmy budowlane, zdolne zaciągnąć duże zobowiązania (amerykański Bechtel, szwedzka Skanska i południowoamerykański Intertoll).

Poszło o cenę

W marcu br. okazało się, że "kością niezgody" stała się cena, jaką GTC proponuje za wybudowanie 1 km autostrady na odcinku do Grudziądza. Firma nie zdradza swojej oferty, ale nieoficjalnie wiadomo, że proponuje 5-5,5 mln euro za kilometr. - Dostosowaliśmy się do wszystkich poprzednich postulatów strony rządowej. Ale w przypadku ceny nie możemy się zgodzić na dalsze ustępstwa. Niech rząd pokaże nam, gdzie tego typu inwestycje zrealizowano za mniejsze pieniądze - powiedział nam Bernard Pisarski, dyrektor handlowy GTC. Powołuje się na przykład Węgier, gdzie koszt podobnej autostrady był większy o 30%. Andrzej Maciejewski, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, przypomina tymczasem, że według rządowych ekspertyz, budowa A1 powinna być tańsza niż propozycja GTC.

Rząd zaś nie chce przystać na cenę większą niż 4 mln euro za km, bo tylko tyle jest w stanie poręczyć. - Gdybyśmy zgodzili się na sumy zaproponowane przez koncesjonariusza, to uzasadniony byłby wniosek o pociągnięcie nas do odpowiedzialności - powiedział w środę Andrzej Piłat, wiceminister infrastruktury.

Odszkodowanie, to nic

Reklama
Reklama

W przypadku rozwiązania umowy, konsorcjum może wystąpić o odszkodowanie sięgające - jak przypuszcza dyrektor Pisarski - 100 mln zł. Będzie uwzględniało poniesione koszty koncesji, ekspertyz, projektów oraz transakcji finansowych. - Niewykluczone że o odrębne rekompensaty wystąpią zagraniczne przedsiębiorstwa. Skończyć się to może tak, że dwie największe firmy budowlane - Skanska i Bachel - zrezygnują po prostu z inwestowania w drogi w Polsce - stwierdził B. Pisarski.

Ministerstwo szacuje więc, czy przypadkiem koszty odszkodowania nie przekroczą oszczędności, jakie mogą powstać przy budowie A1 systemem "tradycyjnym". - Specjaliści skłaniają się ku opinii, że oszczędności przewyższą sumę rekompensaty - powiedział nam wczoraj rzecznik GDDKiA. Jego zdaniem, rezygnacja z koncesjonariusza nie spowoduje też opóźnień w budowie. - Pod koniec kwietnia ogłosilibyśmy przetargi, co umożliwi budowę już w 2005 roku. Ten sam termin zakładało GTC - oznajmił. Innego zdania jest dyrektor handlowy konsorcjum. - Przy procedurach związanych z zamówieniami publicznymi nie ma szans, aby ministerstwo przygotowało wszystkie projekty przez dwa lata - stwierdził.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama