Podstawowa stopa procentowa w strefie euro wciąż wynosi więc 2% i jest dwukrotnie wyższa niż w Stanach Zjednoczonych, których gospodarka rozwija się bez porównania szybciej. Tak znaczna rozpiętość kosztów kredytu między dwiema największymi na świecie gospodarkami jest jedną z przyczyn spadku kursu dolara wobec euro. Właśnie dlatego redukcji stóp przez EBC oczekiwano już przed poprzednim posiedzeniem banku na początku marca. Z rekordowego poziomu 1,2930 USD za euro 18 lutego, kurs wspólnej waluty spadł jednak prawie o 5%. Wczoraj po ogłoszeniu decyzji EBC ponownie wzrósł do ponad 1,2350.

Przed wczorajszym posiedzeniem sam Trichet mówił, że EBC może zweryfikować założenia swojej polityki w zależności od danych o wydatkach konsumenckich w krajach Eurolandu. Wczoraj na konferencji prasowej we Frankfurcie powiedział, że - stopy nadal są odpowiednie do utrzymania stabilnych cen w średnim terminie. Inflacja rzeczywiście od trzech miesięcy utrzymuje się poniżej docelowych 2%, ale zaufanie konsumentów, a w rezultacie ich wydatki nie zmieniają się z powodu wysokiego bezrobocia i redukcji budżetowych wydatków na ochronę zdrowia.

Analitycy nadal spodziewają się obniżenia stóp w strefie euro. Julian von Landesberger z HVB oczekuje redukcji o 50 pkt bazowych w maju, najpóźniej w czerwcu, a Deutsche Bank o jedną czwartą pkt proc. do czerwca.

W Szwecji redukcja do 2%

Szwedzki bank centralny zredukował podstawową stopę procentową o 0,5 pkt proc., do poziomu najniższego od stu lat. Stopa wynosi teraz 2% i po raz pierwszy od listopada 2001 r. jest taka sama, jak w strefie euro. Riksbank zdecydował się na ten krok, by powstrzymać wzrost bezrobocia w największej skandynawskiej gospodarce. Obniżce stóp sprzyjały prognozy inflacyjne. W tym roku ceny mają wzrosnąć o 1,2%, a w ciągu dwóch lat o 2%.