Ponar, producent elementów hydrauliki siłowej, na początku marca podpisał ugodę z byłym prezesem Dariuszem Z. i jego żoną. Menedżer kierował firmą od 1 lipca 2002 r. do 23 stycznia 2003 r., a więc w czasie, kiedy kontrolę nad nią przejął znany inwestor giełdowy Piotr G. (prokuratura zarzuciła mu wyłudzenie kredytu o wartości ponad 3 mln zł, poręczonego przez wadowicką spółkę). Dariusz Z. i pracujący z nim w zarządzie Artur K. zostali z kolei oskarżeni o działanie na szkodę Ponaru poprzez wyprowadzenie z jego konta ponad 700 tys. zł. Przedsiębiorstwo domagało się zwrotu pieniędzy na drodze cywilnej. Ostatecznie zdecydowało się na ugodę z byłym prezesem.
Ponar poinformował o niej dopiero teraz, ponieważ wcześniej, obawiając się, że porozumienie może nie dojść do skutku, wnioskował o utajnienie komunikatu (wprawdzie bezskutecznie, ale spółka odwołała się od niekorzystnej dla niej decyzji KPWiG, więc nie musiała publikować raportu). Teraz firma zdecydowała się ujawnić sprawę, ponieważ ugoda została zrealizowana. Na jej podstawie były prezes i jego żona sprzedali emitentowi ponad 56 tys. akcji Ponaru (6,5% kapitału i głosów na WZA). Cena została ustalona na 17,7 zł. (ostatni kurs to 17,7 zł).
Dzięki transakcji możliwe było zaspokojenie roszczeń giełdowej spółki (odzyskała należność główną, odsetki za zwłokę oraz koszty postępowania sądowego i prowizję pobraną przez biuro maklerskie). W sumie chodzi o ponad 900 tys. zł. Na operację zgodził się sąd w Warszawie, przed którym toczy się postępowanie karne w sprawie wyłudzenia pieniędzy i który na akcjach Ponaru należących do Dariusza Z. ustanowił zabezpieczenie.
Podpisanie ugody i nabycie własnych papierów było, w ocenie spółki, jedynym sposobem zaspokojenia w całości jej żądań, a więc tym samym uchronienia się od strat. Transakcję zrealizowano na podstawie niezwykle rzadko stosowanego przez emitentów art. 362 § 1 pkt 1 kodeksu spółek handlowych. Zezwala ona firmom na kupowanie własnych walorów w celu zapobieżenia bezpośrednio zagrażającej im poważnej szkodzie. Zarząd Ponaru musi na najbliższym walnym zgromadzeniu przedstawić przyczyny i szczegóły transakcji. Co się ostatecznie stanie z walorami, na razie nie wiadomo. Przedstawiciele Ponaru odmówili jakichkolwiek komentarzy.