Wskaźnik Institute for Supply Management, przedstawiający koniunkturę w sektorze usług w USA, wzrósł w marcu do 65,8 pkt, z 60,8 w lutym, bijąc tym samym rekord ze stycznia (65,7 pkt). Usługi wytwarzają ok. 85% produktu krajowego brutto Stanów Zjednoczonych i mniej więcej taki sam odsetek Amerykanów pracuje w tej branży. Już w miniony piątek było wiadomo, że do wzrostu liczby etatów w marcu aż o 308 tys. walnie przyczyniły się właśnie spółki usługowe, a zwłaszcza handel. Żaden z 53 ekonomistów ankietowanych przez Bloomberg News nie przewidział jednak aż tak znacznego ożywienia w sektorze usług. Średnia ich prognoz wyniosła 61,5 pkt.
Obniżki podatków dochodowych i refinansowanie kredytów hipotecznych pozwala Amerykanom zwiększać wydatki konsumpcyjne, co odzwierciedlają wyniki finansowe największych sieci handlu detalicznego. Z analiz rynku wynika też jednak, że im bardziej gospodarka przyspiesza, tym więcej wydają również małe firmy.
Przy tak dynamicznym wzroście wydatków pojawia się oczywiście groźba inflacji, a w ślad za nią ewentualność podniesienia stóp procentowych w USA jeszcze w tym roku. Ponieważ dane makroekonomiczne ze strefy euro wciąż są marne, coraz więcej ekonomistów spodziewa się z kolei obniżki stóp przez EBC. W rezultacie dolar umocnił się wobec euro do 1,2025, co było najwyższym kursem amerykańskiej waluty od początku grudnia ub.r.
Bloomberg