GPW zignorowała w poniedziałek kolejną porcję absurdów i przepychanek politycznych (zakończenie prac "Komisji Rywina" oraz oskarżenia pod adresem premiera, które dla SLD mogą być gwoździem do trumny), notując 0,8% wzrost WIG20. Trzeba zwrócić uwagę na mocną końcówkę (indeks zyskał ok. 10 pkt przez ostatnie pół godziny), mimo strachu rynku przed możliwością zawrócenia na poziomie marcowego szczytu (1820 pkt), który bardzo dobrze było widać w trakcie sesji na rynku futures. Mocny popyt w końcówce to między innymi wynik bardzo dobrych danych makro zza oceanu (indeks aktywności w sektorze usług ISM na poziomie 65,8 pkt wobec oczekiwanych 61,5 pkt), które wywołały zwyżki na rynkach światowych. Pytanie tylko, ile jeszcze czasu może trwać dynamiczne odbicie na Zachodzie, bez żadnej korekty?

Sesję poniedziałkową na GPW interpretuję jako korektę w biegu (spadek obrotów w notowaniach ciągłych o około 45% w stosunku do piątku), a mocną końcówkę jako fundament pod wybicie powyżej marcowego szczytu. Potwierdza to zachowanie największych spółek (kontynuacja wzrostu KGHM, spokojne PKN i TP z popytową końcówką, odrabiające straty z finiszu piątkowych notowań Pekao). A wszystko to odbywa się na tle coraz szerszego powątpiewania w możliwość utworzenia rządu przez Marka Belkę i rosnącej w siłę Samoobrony, czyli w warunkach wysokiej niepewności politycznej. To tylko potwierdza siłę rynku i duże prawdopodobieństwo kolejnej "unijnej" fali wzrostowej.

Pozostały jednak już tylko cztery tygodnie grania "pod UE"; psychologicznie będzie więc popytowi o wiele ciężej kontynuować mocne wzrosty, a większość dużych inwestorów chcących skorzystać z dyskontowania akcesji już to zrobiła. Niewykluczone więc, że po wiosennej dystrybucyjnej fali wzrostowej czeka nas głębsza korekta, odreagowująca wstrząsowe w niektórych branżach zderzenie z unijną konkurencją.

Zwróć uwagę na:

Remak - wydaje się, że korekta po przełamaniu oporu przy 10,5 zł dobiega końca i przewagę zdobędzie popyt dyskontujący dobre perspektywy operacyjne spółki