Na początku wtorkowej sesji indeks kontraktów znalazł się 10 punktów ponad oporem wyznaczonym przez szczyt z 8 marca. W wyniku późniejszego osłabienia zamknięcie nastąpiło jednak poniżej tej bariery. Na wykresie powstała czarna świeca. Nie jest to wzrostowy sygnał, ale czarny korpus jest krótki i nie oznacza istotnego pogorszenia sytuacji. Wynik sesji jest więc praktycznie remisowy.
Jakie są możliwe warianty rozwoju sytuacji? Od kilku miesięcy mamy do czynienia z "pełzającą hossą". W lutym i w marcu indeks kontraktów dwukrotnie przekraczał poprzednie szczyty, by niedługo potem zaliczyć głęboką korektę. W dłuższej perspektywie prawdopodobnie oznacza to tworzenie się jakiejś formacji wierzchołkowej, zwłaszcza że oscylatory cały czas tworzą rozległe negatywne dywergencje.
Na razie jednak obraz rynku nie jest ani lepszy, ani gorszy w porównaniu z poprzednimi testami szczytów. W związku z tym dość prawdopodobnym wariantem jest kontynuacja schematu z ostatnich miesięcy. W lutym i w marcu indeks przekroczył poprzednie szczyty o około 40 punktów. Można więc oczekiwać wzrostu powiedzmy do 1770 pkt, a później korekty. Jeśli jednak obecna fala wzrostowa przekroczy poprzedni szczyt w znacznie mniejszym stopniu, to będzie to oznaczało pogorszenie sytuacji i osłabienie trendu. Poza tym na wykresie powstanie podwójny szczyt mogący zapowiadać załamanie obecnej hossy i spadek znacznie głębszy od niedawnych korekt. Najbliższe wsparcie składa się z dolnej połowy piątkowej białej świecy i dołka z 1 kwietnia (1800-1757 pkt). Właśnie przełamanie tej bariery oznaczałoby utworzenie podwójnego szczytu. We wtorek indeks kontraktów nie chciał jednak nawet zbliżyć się do niej. Wynika z tego, że w najbliższej przyszłości powinna nastąpić przynajmniej próba kontynuacji wzrostu.