31 marca prokuratura zakończyła czynności śledcze. Sporządziła akt oskarżenia. Zarzuciła Arturowi B. posługiwanie się fałszywym nazwiskiem. Dla oskarżonego nie jest to pierwszy kontakt z wymiarem sprawiedliwości. Jak się dowiedzieliśmy, wcześniej odpowiadał za przestępstwa przeciw dokumentom (do tej kategorii zalicza się m.in. fałszowanie dowodów tożsamości).
Pod lupą prokuratora
Rykowski, jako prezes Capital Partners (CP), był odpowiedzialny za wprowadzenie do publicznego obrotu jej akcji i obligacji. Przekazując Komisji Papierów Wartościowych i Giełd prospekt emisyjny, zażyczył sobie utajnienia publikacji swojego numeru PESEL. KPWiG sprawdziła jednak dane. Okazało się, że dotyczą kompletnie innej osoby. Akcje i obligacje nie zostały wówczas dopuszczone do obrotu (aktualnie akcje są jednak notowane na CeTO), a sprawą zajęła się warszawska Prokuratura Okręgowa. Przy okazji doszukała się malwersacji finansowych. Oskarżyła Artura B. o zawłaszczenie 65 tys. zł z konta Capital Partners, które jako prezes Rykowski przelał na konto firmowane swoim prawdziwym nazwiskiem.
Prokurator zastosował dozór policyjny. Zabrał mu również paszport. Jak wynika z aktu oskarżenia, fałszywym nazwiskiem posługuje się od 1993 r. W ten sposób, wyjaśniał Rykowski, chciał się odciąć od "błędów młodości".
Dziś Artur B. jest prezesem zarządu jednej z małych firm z branży IT. Mimo wielodniowych starań nie udało nam się z nim skontaktować.