Likwidacja granic celnych oraz zmiany w VAT i akcyzie, związane z wejściem Polski do UE, wywołały nadzieję na zmianę przepisów, dotyczących opodatkowania samochodów używanych, importowanych z zagranicy. Obecnie są one obłożone akcyzą, która może sięgać nawet 65%. Jej wysokość uzależniona jest m.in. od wieku auta.
Jednak - podobnie jak w przypadku akcyzy na piwo - na nadziejach się skończyło. Resort finansów zamierza utrzymać stawki akcyzy na używane samochody na takim poziomie, jaki obowiązywał do tej pory. Takie zapisy znalazły się w projektach rozporządzeń. Jedyną zmianą będzie to, że znika tzw. wartość celna. Celnicy do tej pory mogli bowiem uznać, że cena, zapłacona przez nabywcę, jest zbyt niska w stosunku do jego rzeczywistej wartości. W takim przypadku mogli wyznaczyć tzw. wartość celną i od niej naliczyć akcyzę. Teraz jednak znikają granice celne, znika też wartość celna.
Po wejściu do Unii Europejskiej akcyza będzie naliczana od ceny zakupu samochodu. Podatku nie trzeba będzie płacić od ręki, jak to było do tej pory. Nabywca będzie miał obowiązek przed rejestracją zgłosić celnikom przywóz auta, a oni następnie naliczą należny podatek.
Resort finansów zdecydował się na pozostawienie przepisów o akcyzie od samochodów używanych bez zmian, mimo że budzą one zastrzeżenia Komisji Europejskiej. Unijny komisarz ds. handlu Frederik Bolkestein podczas ostatniej wizyty w Polsce stwierdził, że nie są one zgodne z regulacjami UE. Była to - jego zdaniem - jedna z czterech dziedzin, w których nasz kraj nie dostosował się do przepisów unijnych.
- Wiceminister Wiesław Czyżowicz, odpowiedzialny za akcyzę, zapowiedział, że przepisy dotyczące opodatkowania importu używanych samochodów zmienią się, jeżeli okaże się, że są niezgodne z przepisami unijnymi - usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu finansów.