Popyt na walory banków w największym stopniu przyczynił się do poprawy notowań w ostatnich dniach. Od stawki coraz wyraźniej odstają spółki z TechWIG. Szeroki rynek z nawiązką odrobił straty z pierwszej połowy maca. Tempo zwyżki indeksu WIG dość dobrze wyznacza średnia krocząca z 45 sesji. Każdorazowo dotarcie w jej pobliże skłania kupujących do większej aktywności. Jednak wzrost nie przychodzi łatwo. Pomimo powszechnego wrażenia, że na parkiecie trwa hossa, warto zwrócić uwagę, że WIG20 przez ostatnie 3 miesiące (od 5 stycznia) zyskał 11%. Dokładnie tyle samo wynosi stopa zwrotu za ostatnie 7-miesięcy (od górki z września ub.r.).
Gwałtowna wyprzedaż amerykańskich obligacji z ostatnich dni doprowadziła wykres rentowności 10-latek do czteroletniej linii trendu spadkowego. Analiza techniczna nie pozostawia złudzeń, że jej przełamanie jest kwestią czasu. To dałoby impuls do dalszej przeceny papierów dłużnych. Jednocześnie niezbyt korzystnie dla dolara wygląda jego wykres wobec euro. Zanosi się na kolejną falę wyprzedaży amerykańskiej waluty. Z sytuacją jednoczesnej obniżki wartości dolara i spadku cen obligacji w USA rynki nie miały do czynienia przez długi czas. Groziłoby to napędzaniem się wyprzedaży na obu rynkach. Wzrost rentowności nie jest korzystny z punktu widzenia koniunktury giełdowej, zwłaszcza gdy wyceny akcji są mocno wygórowane.
Rozpoczynający się w Ameryce sezon publikacji wyników za I kwartał po raz kolejny te wyceny zweryfikuje. Reakcja na gorsze od prognoz wyniki Alcoa - kurs tej spółki wchodzącej w skład DJIA spadł o blisko 3% - pokazuje, jak wyśrubowane są oczekiwania.
Ostatecznym sygnałem zapowiadającym trwałe pogorszenie koniunktury na giełdach stałby się spadek cen towarów. Mierzący je indeks CRB co prawda w ostatnich tygodniach przestał rosnąć, ale do sygnałów sprzedaży jeszcze daleka droga. Trzeba jednak pamiętać, że towary kończą zwyżkę ostatnie. Dlatego spadek ich cen możemy zobaczyć dopiero wtedy, gdy trendy malejące na rynku akcji i obligacji będą już zaawansowane.