Raport Banku Światowego analizuje stan gospodarek ośmiu państw Europy Środkowej i rejonu Bałtyku (grupa EU-8), w tym także Polski. Eksperci banku za główne zagrożenie uznali brak stabilności politycznej w regionie i niezadowolenie społeczne wynikające z wysokiego bezrobocia. Zagrażają one prowadzonym reformom oszczędnościowym. A te są konieczne, bo wejście do Unii nie załatwi problemów tych krajów.
- Akcesja nie jest panaceum na kłopoty - przestrzegał Thomas Laursen, główny ekonomista Banku, odpowiedzialny za państwa EU-8. Stwierdził, że w przypadku Polski więcej na akcesji stracimy niż zyskamy (strata sięgnie 1-1,5% PKB) Dlaczego? Wpłaty do kasy unijnej są obligatoryjne, wykorzystanie całej pomocy - niepewne. Jednocześnie trudne będzie pogodzenie celów inflacyjnych z właściwym dostosowaniem kursu złotego do euro.
Dlatego też Bank Światowy przygląda się bacznie losom reformy Hausnera. - Nie zapobiegnie on jednak przekroczeniu kolejnego progu ostrożnościowego w tym roku, co ograniczy w 2006 r. możliwość dalszego zadłużania państwa. To z kolei okaże się trudne do przełknięcia dla polityków. Kluczową kwestią staje się więc dobry budżet na 2005 r. - podkreślił Thomas Laursen. Według niego, aby zredukować dług publiczny do bezpiecznego rozmiaru, potrzebne będą większe od zapisanych w planie Hausnera cięcia wydatków socjalnych oraz ograniczenie dotacji dla firm państwowych.