Raporty finansowe General Electric zawsze śledzone są z dużym zainteresowaniem, bo jest to spółka o największej na świecie kapitalizacji. I tym razem nie zawiodła oczekiwań inwestorów. Zysk netto w I kw. wzrósł o 8%, do 3,2 mld USD (32 centy na akcję), z 2,9 mld USD (30 centy na walor) w takim samym okresie przed rokiem. Analitycy spodziewali się 31 centów na akcję. Przychody ze sprzedaży zwiększyły się do 33,4 mld USD, z 30,5 mld USD przed rokiem.
Prezes spółki Jeffrey Immelt od pewnego czasu zmienia jej strukturę, kupując firmy rokujące większe zyski i pozbywając się tych z wolniej rozwijających się sektorów, jak na przykład ubezpieczenia. Właśnie akwizycje spółek produkujących sprzęt medyczny walnie przyczyniły się do wzrostu zysku w minionym kwartale, ale zwiększyły się też zamówienia na tworzywa sztuczne i części do silników.
Dziewięć z 11 głównych oddziałów GE odnotowało wzrost zysku o co najmniej 10%. W dwóch - ubezpieczeniach i energetyce - zyski spadły. W ubezpieczeniach również dlatego, że Immelt sprzedał dwie firmy z tej branży. W największym przemysłowym dziale zysk był mniejszy aż o 28%, bo drastycznie spadł popyt na wielkie turbiny gazowe.
Prezes Immelt wydał na akwizycje ponad 30 mld USD, ale uprzedza, że w tym roku koszty integracji mogą jeszcze niweczyć spodziewane zyski. Natomiast zapewnia, że po zakończeniu tych procesów zysk GE w przyszłym roku wzrośnie o co najmniej 10%. Wczoraj koncern sfinalizował zakup spółki medycznej Amersham. Przeznaczył na to 10,3 mld USD, najwięcej w historii GE. W maju Immelt chce skończyć przejmowanie medialnych aktywów od Vivendi i w ofercie publicznej sprzedać 30% spółki ubezpieczeniowej Genworth.