Przychody ze sprzedaży wzrosły w I kw., do 2,85 mld euro, z 2,8 mld w takim samym okresie przed rokiem. Zwiększył się popyt na torby Theda, oferowane przez Vuittona po 5,5 tys. USD, szampana Veuve Clicquot i zegarki Tag Heuer. W rezultacie przychody spółki wzrosły po raz pierwszy od pięciu kwartałów. Aby wyjść naprzeciw popytowi, spółka otwierała nowe sklepy, między innymi czterokondygnacyjne imperium luksusu przy nowojorskiej Piątej Alei. Ożywienie światowej gospodarki sprawiło, że wzrosło zainteresowanie nie tylko wyrobami francuskiej spółki, największej w tej branży na świecie, ale też biżuterią Bulgari czy sukniami Gucciego. Sklep w Nowym Jorku jest już 318. placówką Vuittona. Na koniec 1998 r. firma miała ich 244. W ostatnich 18 miesiącach otworzyła sklepy m.in. w tokijskiej dzielnicy Omotesando i w pobliżu placu Czerwonego w Moskwie. Zwiększa też obecność w Chinach i w Indiach, a na koniec roku planuje otwarcie nowego magazynu w Paryżu, jeszcze większego niż ten w Nowym Jorku.
Bloomberg