Euronext, sojusz giełd paryskiej, amsterdamskiej, brukselskiej i lizbońskiej, obniży opłaty uczestnikom parkietu w Holandii aż o 30%. Giełda zaproponuje też 50-proc. rabaty przy prowizjach płaconych od transakcji dotyczących więcej niż 60 tysięcy akcji, a klienci realizujący zlecenia na nie więcej niż 60 tysięcy papierów otrzymają 5-proc. opusty.
Obniżając opłaty Euronext pokazał, że wydaje wojnę cenową przede wszystkim giełdzie londyńskiej, która w marcu uruchomiła specjalny segment rynku w przeznaczony dla spółek z Holandii i oferując niskie ceny oraz nie pobierając opłat za rozpoczęcie działalności, podpisała umowy z ok. 85% biur maklerskich i banków operujących na giełdzie w Amsterdamie.
- To rosnąca konkurencja zmusiła nas do podjęcia takiej decyzji - powiedział prezes Euronext Jean-François Theodore. Jego zdaniem, wojna cenowa pomiędzy europejskimi giełdami dopiero się zaczyna. - W długim terminie opłaty będą na pewno spadać - stwierdził. Wtórują mu analitycy, którzy uważają to zjawisko za pozytywne. Ich zdaniem, skorzystają na tym inwestorzy, a przede wszystkim instytucje finansowe, takie jak domy maklerskie czy banki inwestycyjne, które już od dawna naciskają na giełdy europejskie, by obniżyły opłaty.
Euronext kontra London Stock Exchange to nie jedyny "pojedynek" na Starym Kontynencie. W walkę włączy się też z pewnością trzecia giełda mająca ambicje, by być liderem w regionie - Deutsche Boerse. Frankfurcki rynek też zaproponował np. obrót akcjami z Amsterdamu, choć przedsięwzięcie to nie zakończyło się sukcesem.