parlament nie poprze Belki, ma kolejne dwa tygodnie na wybór. W razie
kolejnego fiaska ponownie propozycje składa Prezydent. Jeśli i tym razem nie
uda się wyłonić nowego rządu, muszą być ogłoszone wcześniejsze wybory. Jak
więc widać rysuje się mało przyjemna perspektywa alternatywy: rząd, który
zyska poparcie dzięki złagodzeniu i tak już łagodniejszej wersji planu
Hausnera, czyli rząd przetrwania do końca kadencji lub też przedterminowe
wybory, a tym samym ryzyko wygranej przez Samoobronę. Co na to rynek? Tu
pewne wahania było widać na złotówce i obligacjach. Jednak należy
stwierdzić, że i tak dość dzielnie inwestorzy do tego podchodzą - wygląda na
to, że się uodpornili. Obawiam się, że to tylko chwilowe, do czasu
wyklarowania się sytuacji. Potem może nie starczyć cierpliwości. Kiedy może
coś się wyjaśnić? Wiceprzewodnicząca klubu SLD Małgorzata Ostrowska
powiedziała, że stanowisko SLD w sprawie M. Belki powinno być znane do końca
najbliższego tygodnia. Jednak i co do tej kwestii nie ma jednoznacznych
wypowiedzi, bo rzecznik klubu Bronisław Cieślak twierdzi, że władze partii i
klubu nie określiły docelowego terminu podjęcia tej decyzji "co do dnia i
godziny".
Także i w odniesieniu do rynków światowych istotnych informacji było jak na
lekarstwo. Oczywiście wydarzenia w Iraku wpływ Przymnę, że
opublikowane nie dawno dane o zmianie liczby miejsc pracy pokazały, że
właśnie sektor usług wygenerował ich najwięcej. Zatem składowa wskaźnika ISM
dotycząca zatrudnienia miała wzrosnąć i faktycznie wzrosła, choć chyba nie
tak mocno jak oczekiwano. Czwartkowy raport o liczbie nowych wniosków o
zasiłek dla bezrobotnych tylko potwierdził wcześniejsze dane. Następuje
poprawa na rynku pracy. To był ostatni z oczekiwanych sygnałów potwierdzenia
panującego w USA ożywienia. Wszyscy na to czekali. Czy można więc mówić o
trwałości tej poprawy?
Nadal pozostają wątpliwości. Jest to ożywienie specyficzne. Normalne jest,
że poprawa na rynku pracy jest zwykle spóźniona w stosunku do poprawy
sytuacji spółek. Te musza najpierw zacząć zarabiać, by ich władze myślały o
zatrudnianiu kolejnych pracowników. Zwłaszcza, że jeszcze nie dawno ich
zwalniały. Mamy więc wzrost uzyskiwanych wyników przy zdecydowanej niechęci
do zatrudniania. W efekcie poprawa na rynku pracy ślimaczy się, a
dynamicznie rośnie wydajność pracy. To skłania do utrzymywania nadal niskich
stóp procentowych, a przynajmniej tak było do niedawna. Teraz może się to
zmienić. Szybsza zwyżka zatrudnienia musi się przełożyć zmianę decyzji FOMC.
Stopy procentowe nie mogą już być tak nisko w sytuacji potencjalnego wzrostu
popytu wewnętrznego, bo ten wzrost szybko znajdzie swoje odzwierciedlenie w
intensyfikacji napięć inflacyjnych. Można zatem sądzić, że polepszająca się
sytuacja na rynku pracy przysłuży się podjęciu decyzji o podwyżce stóp
procentowych. Szanse na to, że stopy zostaną podniesione o 25 pkt bazowych
do września ocenia się obecnie na niemal 100%. Zatem można przyjąć, że rynek
już to zdyskontował. Podwyżka jest już w świadomości inwestorów. To pozwala
sądzić, że jeśli ona się pojawi, to reakcja raczej nie będzie gwałtowna. Ba,
znając mentalność Amerykanów, można spodziewać się nawet wzrostów. Już
bowiem wspomina się, że jeśli stopy wzrosną, to będzie to jasny sygnał, że
ożywienie jest mocne, a tym samym, że może potrwać dłużej. Paradoksalnie,
brak podwyżki mógłby zmartwić tamtejszych graczy i analityków. Temat stóp
procentowych jest istoty, ale nie dotyczy najbliższego tygodnia. W tej
chwili na pierwszy plan wychodzą dane ze sfery mikro (jeśli w ogóle można
mówić o sferze mikro w kontekście wyników GE, czy innych gigantów).
W Stanach ruszył kolejny sezon publikacji wyników finansowych spółek. Tym
razem za I kw. 2004 r. Jak zwykle jego początek jest zajmujący. Każdy wynik
jest prześwietlany z każdej strony. W tej fazie reakcje rynku mogą być
znaczne. Wynika to z faktu, że każda publikacja, jakkolwiek ważna w
odniesieniu dla samej spółki, jest też równie ważna przy ewentualnej rewizji
prognoz wobec innych spółek z tej samej branży. Im więcej rynek wie, tym
jest spokojniejszy. Z biegiem czasu kolejne publikacje będą tracić na
znaczeniu i nawet zdawałoby się zaskakujące wyniki mogą nie spotkać się z
jakąś szczególną reakcją. Na razie obyło się bez większych rozczarowań, ale
trzeba przyznać, że na razie były to tylko przedbiegi przed faktycznym
wysypem liczb obrazujących kondycję poszczególnych spółek.
Pewnym wydarzeniem ostatniego tygodnia była rewizja w dół prognoz wyniku za
I kw. Nokii. Spółka podała, że przychody zamiast wzrosnąć, jak wcześniej
prognozowano o 3-7% prawdopodobnie spadną o 2%. Wiadomość nie mogła być
odebrana inaczej niż negatywnie - w końcu to światowy lider w branży
komórkowej. Ciekawostką jest jednak co innego. Jedna z amerykańskich
kancelarii prawna pozwała Nokię za to, że jej prognoza sprzedaży okazała się
błędna. Uznano, że doszło do naruszenia prawa. Zarzuca im wprowadzanie w
błądć
w publikowaniu swoich prognoz, lub będą one nieprecyzyjne, to faktycznie
zachwiana zostanie zasada równego dostępu do informacji. Stracą na tym
głównie drobni inwestorzy.
Na koniec kilka słów o wykresach. Kilka, bo ostatnio sporo o tym mówiliśmy i
nie ma sensu się powtarzać. Na razie żadne wskaźniki nie wydają się być
pomocne w wiarygodnym określeniu czy mamy do czynienia z końcem wzrostu. Tak
tygodniowe ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif CCItyg_fut.gif MACDtyg_fut.gif jak
i dzienne ROCdzienny_fut.gif RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif
MACDdzienny_fut.gif O tym, że wzrost się powoli wypala nie trzeba nikomu
mówić. Inna sprawą jest próba łapania górki i oczekiwania na szybki spadek.
Na to jeszcze jest za wcześnie. Koronnym argumentem jest ciągle to samo -
nastroje. W tej chwili na rynku terminowym jest widoczny pesymizm, a to
raczej nie pozwala na stawianie śmiałych prognoz spadkowych baza.gif Mimo,
że indeks jakoś się trzyma, cały czas widać parcie podaży na terminowym. Nie
jest to jednak poważna podaż budująca pozycje na dłużej, ale krótkoterminowy
kapitał liczący na złapanie ekstremum. Gdyby faktycznie ktoś starał się
wykorzystać obecne "wysokie" poziomy cenowe do zajęcia dużej krótkiej
pozycji to widać by to było po zmianie LOP. Ta jednak nie rośnie gwałtownie.
Na tej podstawie nadal twierdzę, że będziemy jeszcze świadkami walki na
szczytach. Sądzę nawet, że zostaną one pokonane. Nowe rekordy powinny
wpłynąć na zmianę nastrojów. Technicy, chcąc nie chcąc, będą musieli
przyłączyć się do kupujących. Nowe rekordy do tego zmuszą. Jeśli kupno i
optymizm zaczną przeważać, będzie można myśleć o końcu wzrostu. Można
podejrzewać, że formowany wtedy szczyt będzie istotny nie tylko w skali
krótkoterminowej, ale również w średnim, liczonym w miesiącach, terminie.
Także i w tym wypadku nie ma sensu powtarzać argumentów z poprzednich
"Weekendowych...". Przypomnę tu choćby fakt zmian podaży pieniądza, które do
tej pory były świetnym sygnalizatorem zmian zachodzących z opóźnieniem na
rynku akcji. O polityce nie wspominając. Tak więc będzie lepiej, ale na
krótko. Kontrakty.gif Indeks.gif
Kamil Jaros