Kapitalnie dla posiadaczy akcji rozpoczął się nowy, skrócony tydzień notowań. W atmosferze silnie rosnących kursów akcji na giełdach europejskich i umacniającego się dolara nasz rynek poszybował w górę o ponad 2%, osiągając nowe roczne maksimum.

Aby w tych ogromnych wzrostach nie zatracić zdrowego rozsądku, trzeba zauważyć, że motorem wzrostów indeksu WIG20 na ostatnich sesjach wciąż pozostają największe spółki z koszyka (PKN, KGHM, TP i Peako) i to na nich skupia się uwaga inwestorów (co znamionują obroty). WIG20 ponownie, ale pewnie chwilowo, przejął pałeczkę pierwszeństwa od MIDWIG. Daje to podstawę do twierdzenia, że inwestorzy zagraniczni nadal interesują się warszawską GPW, mimo wzrostu cen od początku roku średnio o około 20%.

Na wtorkowej sesji WIG20 przełamał poziom ostatniego lokalnego szczytu, czemu (inaczej niż przy poprzednim naruszeniu) towarzyszył wysoki obrót. W ten sposób indeks zbliżył się do najważniejszego oporu, jakim jest poziom 1880 pkt. Sądzę, że mimo ogromnej siły rynku nie uda się go łatwo pokonać. Możliwe jest natomiast jego naruszenie i wzrost do poziomu 1930 pkt stanowiącego 62-proc. zniesienie bessy z lat 2000 - 2001. To poziomy do niedawna niewyobrażalne, teraz jak najbardziej realne. Zastanawiam się jednak, czy przedakcesyjna hossa będzie trwać również po 1 maja. Byłbym zdziwiony, gdyby trwające obecnie uzupełnianie portfeli akcyjnych walorami spółek polskich, czeskich i węgierskich zakończyło się równo z dniem wstąpienia tych krajów do struktur UE. Tym samym jest szansa na utrzymanie hossy w długim terminie i wzrost WIG20 do poziomu historycznego maksimum.

Gdyby miała wystąpić krótkookresowa korekta (w co wątpię), to zasięg spadku nie powinien być większy niż do poziomu linii trendu biorącej początek w listopadzie 2003 roku (obecnie około 1785 pkt), a maksymalnie do średniej ruchomej z 45 sesji. To najważniejsze wsparcie dla obecnego impulsu; aktualnie na poziomie 1750 pkt.