Niespodzianka? Na pewno dla większości tak, bo inaczej tak silny ruch nie byłby możliwy. W mniejszości są zapewne Ci, którzy ogromny pesymizm prezentowany przez rynek terminowy odbierali jako antywskaźnik. Wczorajsza sesja nastroje zmieniła diametralnie i dziwić mogło tylko jedno - brak kapitulacji niedźwiedzi.

Liczba otwartych pozycji systematycznie rosła przez całą sesję. Sądziłem, że to będzie ostatnia fala wzrostowa, zakończona "wyciśnięciem" niedźwiedzi i na rynku zagości bardzo duży optymizm wyrażany albo euforycznym wzrostem, albo bardzo silnym rozciągnięciem bazy. Byłoby to wyznaczenie szczytu - tak jak w lutym lub marcu. Wtedy także najpierw przebiliśmy szczyt z poprzedniego miesiąca i po kilku sesjach realizacji zysków dopiero kolejna, ostatnia minifala wzrostowa z dużym impetem ustanawiała górkę. Teraz po przebiciu szczytu brakowało jeszcze tego ostatniego ruchu.

Wczorajszy 60-punktowy wzrost na pewno wyczerpuje znamiona dynamicznej fali wzrostowej, ale mimo że wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, mam jednak spore wątpliwości co do zakończenia wzrostu. Po pierwsze, wzrost nie był euforyczny. Po drugie, baza jedynie wróciła do wartości teoretycznej i nie przekroczyła + 30-40 pkt. Do tego wszystkiego zabrakło zleceń "stop" ze strony krótkich pozycji, co wskazuje na sporą pewność niedźwiedzi, a po takim silnym ruchu z reguły zwiastowało to w końcu panikę i porażkę, nie ucinających straty inwestorów. Podsumowując - do brania udziału w tym ruchu namawiać już nie mogę, gdyż doczekałem się "ostatniej" dynamicznej fali wzrostowej. Jednak przy braku kapitulacji niedźwiedzi nie polecam jeszcze nikomu łapania szczytu, pomimo że górne ograniczenie klina jest do tego najlepszą sposobnością.