My zaproponowaliśmy lokalizację bliższą rynkom UE, a także znacząco gęstszą i wyżej wykwalifikowaną sieć krajowych poddostawców. Atrakcyjna mogła być też bliskość Pragi. Atutem Polski był bez wątpienia znacznie większy wewnętrzny rynek zbytu.
Na czym polega sekret sukcesów, jakie w pozyskiwaniu zagranicznych inwestorów odnoszą ostatnio Czechy i Słowacja?
Myślę, że największe atuty Czech to wykwalifikowana siła robocza, wysoka jakość infrastruktury i duże możliwości techniczne. Zaś Słowacja przyciąga głównie niższymi kosztami pracy. Pozytywną rolę grają tam również spodziewane skutki wdrażanych właśnie reform ekonomicznych.
CzechInvest, oprócz głównej siedziby w Pradze, ma także sieć zagranicznych przedstawicielstw: w Europie, Ameryce i Azji. Jakie mają one znaczenie w pozyskiwaniu inwestycji?
Przedstawicielstwa znacząco pomagają w kontaktach z potencjalnymi inwestorami i budują pozytywny image Czech. Ale decydujące znaczenie dla zagranicznych firm mają warunki inwestycyjne i składane im oferty.
Dlaczego, pana zdaniem, Polska nie miała w ostatnim czasie sukcesów w przyciąganiu zagranicznych inwestycji?