Reklama

Dług jest najgroźniejszy

PSL chce, aby rząd jak najszybciej przyjął unijną metodę liczenia długu publicznego. Spowodowałoby to, przynajmniej na papierze, jego zmniejszenie. A właśnie dług publiczny - jak przyznał rząd podczas debaty w Sejmie - jest największym zagrożeniem dla finansów państwa.

Publikacja: 17.04.2004 09:34

Rząd przedstawił wczoraj informację o stanie finansów publicznych. Jego przedstawiciele stwierdzili, że obecna sytuacja jest dobra. - Stan, w którym rząd pozostawia gospodarkę i finanse, tworzy dla nowego gabinetu korzystną pozycję startową - powiedział premier Leszek Miller.

Na razie jest dobrze

Szef rządu podkreślił też, że w tym roku nie będzie konieczna zmiana ustawy budżetowej. Skąd taki optymizm? - Wszystkie główne wskaźniki wykonania budżetu w tym roku są lepsze, niż rok temu - stwierdził premier. Chodzi m.in. o wysokość deficytu po 2 miesiącach br. (9,364 mld zł), co stanowi 20% planu. W analogicznym okresie ubiegłego roku wyniósł on 30%. Według Andrzeja Raczki, ministra finansów, w dobrej sytuacji są też dochody budżetu. - Nie mamy sygnałów, że skorzystanie przez 200 tys. podatników z tzw. opcji podatkowej niesie zagrożenie dla prognozowanego wpływu z PIT - powiedział minister.

Może być źle

O ile jednak sytuacja finansów państwa teraz jest dobra, to członkowie rządu przyznali, że największym zagrożeniem jest narastający dług publiczny.

Reklama
Reklama

- Może być z nim źle w ciągu najbliższych trzech lat - przyznał szef resortu finansów. Na koniec tego roku dług publiczny mógł wynieść - jak szacuje MF - ok. 51-52% PKB. A w tym roku ta relacja jeszcze wzrośnie. Na dodatek - niepewność polityczna zwiększa koszt obsługi tego zadłużenia (w ubiegłym obsługa długu Skarbu Państwa kosztowała 24,14 mld zł). A także - jak uważa A. Raczko - szkodzi gospodarce.

- Ryzyko polityczne jest też przyczyną opóźnienia boomu inwestycyjnego - stwierdził.

Rosnące zadłużenie nie podoba się opozycji. - Państwo jest na skraju bankructwa - stwierdził Zbigniew Chlebowski (PO).

Jednak PSL od razu zaproponowało, jak zaradzić kryzysowi finansów publicznych - wystarczy zmienić metodologię liczenia długu z polskiej na unijną (ESA95)

Liczmy to inaczej

- Dzięki przejściu na unijny system ESA 95 nie będzie można uzasadniać drastycznych ograniczeń zbliżaniem się do konstytucyjnego limitu zadłużenia - stwierdził poseł Zbigniew Kuźmiuk z PSL. Uchwała w tej sprawie zobowiązywałaby Radę Ministrów, aby ta przygotowała stosowną autopoprawkę do projektu ustawy o finansach publicznych, który jest od dawna w Sejmie. Pomysłowi PSL ostro przeciwstawił się wicepremier Jerzy Hausner. - Równie dobrze można byłoby nie liczyć w ogóle - powiedział. Andrzej Raczko przypomniał, że resort finansów przygotowuje się do tej zmiany, ale nadal nie ma jasności, czy dług powiększać o składki do OFE. - Przejście na ESA 95 oznacza poza tym zmianę z metody kasowej na memoriałową, czego skutki w przyszłości mogą być negatywne - powiedział minister.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama