Przychody fińskiego producenta telefonów komórkowych, lidera na rynku, w I kwartale skurczyły się o 2%, do 6,6 mld euro. To trzeci kwartał z rzędu zakończony spadkiem. Na dodatek Nokia podała w komunikacie, że w bieżącym kwartale przychody znowu nieznacznie zmaleją, a co najwyżej pozostaną na takim samym poziomie, jak w analogicznym okresie ub.r. Wówczas sięgnęły 7,02 mld euro.

W minionym kwartale Nokia uzyskała ze sprzedaży komórek 4,3 mld euro, czyli aż o 15% mniej niż rok wcześniej. Powodem nie był jednak spadek popytu na telefony, ale coraz niższe ceny. Nokia sprzedała 19% więcej sztuk aparatów, gdy cały rynek rozwinął się o 29%. Jak wyliczyła, jej udział w nim spadł do 35%.

Jeśli chodzi o zyski, spółka z Espoo prognozuje, że znajdą się w przedziale 13-15 eurocentów na akcję. Przed rokiem wyniosły 13 centów, choć mogły być wyższe o 6 centów, gdyby nie koszty związane z redukcją zatrudnienia. Analitycy oczekiwali prognozy w kwocie 18 centów na papier.

Zapowiedzi Nokii mocno zirytowały inwestorów. Tuż po komunikacie akcje poleciały w dół o ponad 10%. Była to już druga tak ostra przecena w niedługim czasie. Gdy w poprzednim tygodniu fiński koncern wstępnie informował o wynikach za pierwsze trzy miesiące roku, walory straciły 17%.

Zupełnie odmienne nastroje mogą mieć właściciele papierów koreańskiego Samsunga. Trzecia na komórkowym rynku firma, znana także z innych produktów, zarobiła w minionym kwartale 3,1 bln wonów (2,7 mld USD) wobec 1,1 bln wonów rok wcześniej. Jej przychody zwiększyły się do 14,4 bln wonów. Spodziewa się, że także w bieżącym poprawi wyniki - głównie za sprawą rosnącego popytu właśnie na komórki, a także na układy scalone i płaskie monitory komputerowe.