Od kilku miesięcy WIG20 porusza się w szerokim wzrostowym kanale trendowym. W ostatni wtorek indeks zbliżył się do górnej linii tego kanału, przechodzącej przez szczyty z początku stycznia i 8 marca. W ciągu następnych sesji odbił się od niej. Taka sytuacja potwierdza jej znaczenie jako oporu. Prawdopodobnie zapowiada to korektę do dolnej linii kanału, biegnącej przez dołki z 29 stycznia i 19 marca. Obecnie znajduje się ona na poziomie 1750 pkt, ale rośnie w tempie 10 pkt na tydzień.
Za spadkami w najbliższej przyszłości przemawia także wykres tygodniowy, na którym powstała negatywna formacja spadającej gwiazdy. Potwierdzeniem spadkowego scenariusza byłoby przełamanie wtorkowej luki hossy w przedziale 1838-1833 pkt, stanowiącej najbliższe wsparcie. Alternatywny scenariusz to przełamanie wspomnianej linii oporu i tym samym wybicie górą ze wzrostowego kanału. Zapowiadałoby to wzrost przynajmniej porównywalny z szerokością kanału (130 pkt) i odsuwałoby moment zakończenia hossy w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Za tym wariantem przemawiają obroty. Podczas wtorkowego wzrostu osiągnęły najwyższą wartość od lata 2003 r., a podczas późniejszej korekty znacznie spadły. Drugi argument za wzrostem jest raczej natury psychologicznej. Od kilku miesięcy na wykresie WIG20 (i nie tylko) widać negatywne dywergencje na oscylatorach. Razem z przewagą małych i średnich spółek nad dużymi oraz z teorią Elliotta zapowiadało to koniec hossy. Wielu analityków (w tym piszący te słowa) dało się nabrać na te sygnały. Rynek okazał się jednak nadspodziewanie silny.
Obecne argumenty za spadkami nie są wcale bardziej wiarygodne od tych, o których pisano miesiąc czy dwa miesiące temu i które nie zadziałały. Istnieje jeszcze inny problem z WIG20. Opisany tu kanał trendowy na pierwszy rzut oka wygląda dość wiarygodnie, ale jeśli spróbujemy poprowadzić jego górną linię nie przez szczyt z początku stycznia, lecz z połowy lutego (wcale nie mniej ważny), to cała konstrukcja się rozsypie. To samo stanie się z dolną linią, jeśli dołek z końca stycznia zastąpimy dołkiem z końca lutego.