Ropa naftowa drożała w piątek już o 2,5% i wczesnym popołudniem w Londynie jej cena dochodziła do 34 USD za baryłkę. Informacje o wzroście popytu na paliwa zwiększyły bowiem obawy uczestników tego rynku o to, czy bieżące dostawy zaspokoją zapotrzebowanie. Jeszcze większemu wzrostowi cen zapobiegły jedynie raporty o poprawie stanu amerykańskich zapasów ropy. W ubiegłym tygodniu okazały się one największe od sierpnia 2002 r. Ale z tego samego raportu Departamentu Energetyki wynika, że w minionych 4 tygodniach zużycie benzyny było w USA o 4,4% większe niż w takim samym okresie ub.r. O 3,7% wzrósł też popyt na olej do ciężarówek i traktorów, bo w rolniczych stanach Środkowego Zachodu rozpoczął się wiosenny sezon prac polowych.
Prognozę popytu na ropę podniosła nawet OPEC, która od 1 kwietnia miała zmniejszyć wydobycie. Według najnowszych szacunków kartelu, w II kw. dzienny popyt wyniesie 24,86 mln baryłek, o 100 tys. więcej, niż zakładano przed miesiącem. W całym bieżącym roku popyt ma wzrosnąć do 26,17 mln baryłek, o 230 tys. baryłek więcej, niż wcześniej prognozowano. OPEC jako przyczyny podaje przyspieszenie rozwoju światowej gospodarki i coraz większe zużycie paliw w Chinach. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała po południu 33,73 USD wobec 33,12 USD na czwartkowym zamknięciu.
Kontrakty terminowe na miedź zdrożały w piątek najbardziej od miesiąca. Uczestnicy rynku zareagowali w ten sposób na informację o większym, niż prognozowano, wzroście budownictwa w Stanach Zjednoczonych. Liczba rozpoczętych budów zwiększyła się w marcu o 6,4%, do 2,007 mln w stosunku rocznym. Na amerykański dom zużywa się średnio ok. 200 kg miedzi, a budownictwo pochłania ok. 40% światowej produkcji tego metalu. Na Międzynarodowej Giełdzie Metali w Londynie za tonę miedzi płacono po południu 2885 USD wobec 2845 USD na czwartkowym zamknięciu.
Jeszcze w piątkowe przedpołudnie wszystko wskazywało na to, że złoto zakończy miniony tydzień rekordowym spadkiem ceny. Na trzech poświątecznych sesjach kruszec ten staniał o 5,4%, najbardziej w tak krótkim okresie od września 1993 r. Przyczyną był oczywiście rosnący kurs dolara. Ale już po zapewnieniach przedstawicieli Fed, że nie będą się spieszyć z podnoszeniem stóp procentowych, dolar znowu zaczął słabnąć. A po mocno rozczarowującym wskaźniku zaufania konsumentów spadł do 1,20 za euro z 1,1920 rano. Uncja złota z dostawą w czerwcu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 2,7 USD, 0,7%, do 401 USD.