Prace nad stworzeniem KSI dla ZUS-u trwają już od końca lat dziewięćdziesiątych. Głównym wykonawcą systemu jest Prokom. Giełdowa spółka m.in. napisała oprogramowanie niezbędne do prawidłowego działania KSI, za co otrzymała ok. 440 mln zł. Kolejne 180 mln zł zarobiła dostarczając sprzęt. Znacznie większy udział w dostawach niezbędnej infrastruktury miały firmy: IBM, Hewlett-Packard, Siemens czy BEA, na których konta popłynęło 724 mln zł. ZUS nie planuje już większych wydatków na ten cel. - W tym roku przeznaczymy jeszcze 25 mln zł na zakup sprzętu od IBM. Późniejsze wydatki będą związane tylko z wymianą sprzętu - zapewniała na wczorajszym posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny Aleksandra Wiktorow, prezes ZUS.

Działanie KSI niesie ze sobą ogromne koszty związane z jego utrzymaniem. Ich łączna wartość to ponad 266 mln zł rocznie. Z tego do kieszeni Prokomu (z tytułu administrowania i eksploatowania systemu) trafia 141 mln zł. Resztę (102 mln zł) zabierają firmy serwisujące infrastrukturę. Niewielka część kosztów (23 mln zł) wynika z konieczności wprowadzania zmian w systemie.

Równolegle ZUS musi utrzymywać stary system informatyczny, nad którym opiekę (na podstawie umowy outsourcingowej) sprawuje jego wykonawca - firma ZETO. Dostaje za to 172 mln zł. Do tego dochodzą, podobnie jak w KSI, koszty wprowadzania poprawek w systemie, które sięgają 21 mln zł. Łącznie na system EMiR RENTIER idzie rocznie 193 mln zł.

A. Wiktorow uważa, że wdrożenie KSI, choć przebiega z pewnymi problemami, zakończy się sukcesem. Już teraz, jak zapewnia ZUS, 98% dokumentów trafiających do Zakładu jest składanych poprawnie. Półtora roku temu wskaźnik ten ledwo przekraczał 70%.