Jak przypomniał w środę przy okazji komentowania ostatniej wypowiedzi Alana Greenspana ("groźba deflacji już nie stanowi problemu") mój ulubiony autor (Bill Bonner w "Daily Reckoning"), mieszkańcy krajów bloku komunistycznego zwykli byli mawiać, że "nie należy wierzyć w żadne informacje, dopóki nie zostaną oficjalnie zdementowane". I rzeczywiście, dokładnie w momencie, w którym szef Fedu zadeklarował zwycięstwo w "walce z deflacją", rynek wygenerował sygnał, który każe zastanowić się nad prawdopodobieństwem zakończenia w najbliższym czasie reflacyjnych trendów z ostatnich 1-2 lat. W ciągu minionych 2 tygodni cena srebra, której wcześniejsze silne zwyżki do 14-letnich maksimów były jednym z objawów trwającej od 2,5 roku hossy na rynkach towarowych, zanotowała najsilniejszy od 21 lat 10-sesyjny spadek (-25%). W ostatnich dziesięcioleciach większe 2-tygodniowe zniżki miały miejsce tylko na początku 1980 i na początku 1983 roku. W obu przypadkach tak gwałtowne załamania cen srebra sygnalizowały początki trwających 2,5-3 lata spadku ogólnego poziomu cen surowców, które kulminowały pojawieniem się silnych lęków deflacyjnych (1982, 1986), analogicznych do tych z lat 1998 i 2002-2003. W dokładnie odwrotny sposób, w marcu ub.r., najsilniejsza od dynamicznych startów rynku akcji z dołków z lat 1974 i 1982 tygodniowa zwyżka DJIA sygnalizowała początek późniejszej rocznej fali hossy. I jeszcze nieco świeższy przykład: ostatnie poważne załamanie na rynku srebra, sygnalizujące ujawnianie się tendencji deflacyjnych nastąpiło w lutym-marcu 1998, na kilka miesięcy przed ogólnym kryzysem na rynkach akcji (szczególnie "emerging markets"), wywołanym bankructwem Rosji (i kłopotami LTCM). Sądzę więc, że z ostatniego "kraszku" na rynku srebra należy wyciągać wnioski wychodzące poza prostą konstatację ich wpływu na cenę akcji KGHM.

Na krótką metę rozwinięte rynki mogą potraktować pozytywnie owo "samoczynne" schłodzenie rynków towarowych jako zapowiedź automatycznego wygaszenia presji inflacyjnej i pretekst dla Fed do niepodnoszenia stóp procentowych.