Z tak silnym naporem podaży dawno nie mieliśmy do czynienia. W krótkim terminie doszło do gwałtownego wybicia z ostatniej konsolidacji. Co gorsza, skala spadku przekroczyła potencjał, wynikający z szerokości ostatniego trendu bocznego. W średnim terminie z kolei widać radykalne odwrócenie trendu zwyżkowego trwającego od 22 marca. W jeszcze dłuższej perspektywie, sięgającej listopada ub.r., sytuacja nie jest już jednak tak jednoznaczna. Prawdą jest, że od pewnego czasu widać słabnięcie byków i stopniową ewolucję notowań. Najpierw w drugiej połowie marca doszło do przebicia linii trendu wzrostowego, ale korekta okazała się krótkotrwała. Obecnie prosta ta odeszła już chyba na dobre w niepamięć. Jednak do odwrócenia kilkumiesięcznego trendu na spadkowy brakuje jeszcze bardzo dużo - ostatni dołek to dopiero 1707 pkt.
W kluczowym momencie prysły nadzieje na pokonanie negatywnych dywergencji na MACD. Wskaźnik wygenerował silny sygnał sprzedaży, odbijając się jednocześnie od swoich szczytów z lutego i marca. Pewne nadzieje daje analiza RSI. Od stycznia wskaźnik ten porusza się w kanale - trzy ostatnie dołki przebiegały na poziomie nieco powyżej 40 pkt, wahania zaś w górę wyraźnie powstrzymywała strefa wykupienia (70 pkt). Teraz RSI znajduje się już blisko dolnej linii tego kanału, czyli tuż nad wsparciem. Jego pokonanie będzie świadczyć, że mamy do czynienia z czymś więcej niż korektą taką jak w końcu stycznia czy marca, gdy spadki były równie dynamiczne, ale krótkotrwałe.
Powodów do optymizmu nie daje słaba postawa największych spółek. Szczególnie kiepsko wygląda sytuacja techniczna KGHM, którego kurs przełamał z impetem (luka bessy) blisko roczną linię trendu wzrostowego. W średnim terminie spadek ten oznacza powrót do strefy konsolidacji z lutego i marca (30-33 zł). Wsparciem jest 30 zł, dodatkowo na tym poziomie przebiega średnia krocząca ze 100 sesji. Na zamknięciu KGHM kosztowało 31,5 zł, więc pewien potencjał spadkowy jeszcze istnieje. Podobnie jest w przypadku PKN Orlen, który zapewne będzie testował dolną linię długoterminowego klina wzrostowego (ok. 29 zł).