Po czwartkowej przecenie, która sprowadziła indeks dużych spółek poniżej poziomu 1800 pkt., w piątek można było oczekiwać odbicia. Okazję ku temu stwarzały silne wzrosty giełd amerykańskich oraz będące ich pokłosiem piątkowe dobre zachowanie europejskich parkietów. Zwłaszcza frankfurckiego. I faktycznie odbicie miało miejsce. Po nudnej sesji, WIG20 zakończył dzień na poziomie 1795,5 pkt. (+0,55%). Jednak styl wzrostu źle wróży na najbliższe sesje. Czarna świeczka w objęciach czwartkowej długiej świecy to wyraźny sygnał dla graczy, że mamy do czynienia jedynie z odreagowaniem i zniżka na kolejnych sesjach może być kontynuowana.

Byki nie są jednak w przegranej sytuacji. Pomimo długiej czarnej świecy, rosnącego wolumenu na spadkach, przebicia 15-dniowej średniej, czy też ostatniego spadku MACD poniżej linii sygnalnej, w dalszym ciągu mamy do czynienia z trendem wzrostowym. Indeks WIG20 porusza się w czteromiesięcznym kanale - należy zatem zakładać, że będzie pozostawał w nim nadal.

Dolne ograniczenie opisywanego kanału znajduje się na poziomie 1770 pkt. To w powiązaniu z ostatnim słabym zachowaniem rynku, pozwala przypuszczać iż na początku przyszłego tygodnia dojdzie do testu tego wsparcia.

Wygrana popytu oznaczać będzie kontynuacje wzrostów. Już dziś, bazując na zachowaniu indeksu na przestrzeni ostatnich czterech miesięcy można wyznaczyć kolejny szczyt na poziomie 1920-1930 pkt. (50-60 pkt. powyżej poprzedniego). Jako, że poziom ten zbiega się z 62-proc. zniesienia bessy z lat 2000-2001, w mojej ocenie będzie to już ostatni szczyt w tej hossie. Dlatego też, ewentualny wzrost należy wykorzystać do pozbycia się akcji.

Przegrana popytu na poziomie 1770 pkt., to jednoznaczny sygnał sprzedaży. Wybicie dołem z kanału wzrostowego powinno przynieść spadki przynajmniej do 1620 pkt. Na dzień dzisiejszy z powodów wymienionych wyżej, scenariusz ten uznaję za mniej prawdopodobny. Niemniej jednak jak wybicie stanie się faktem, to nie ma co kopać się z koniem - trzeba będzie sprzedawać.