Przed rozpoczęciem notowań nastroje były dalekie od optymistycznych. Poprzedni tydzień zakończył się przecież wybiciem z konsolidacji, którego nie udało się zanegować. Dodatkowo rano za sprawą artykułu w jednej z gazet pojawiły się opinie, że M. Belka zrezygnuje z misji tworzenia rządu. Późniejsze zapewnienia prezydenta, że tak nie jest, miały już mniejsze znaczenie. Zresztą fiasko prób Belki jest całkiem spore, gdyż nie posiada on odpowiedniego zaplecza w parlamencie.

Na szczęście polityka ma obecnie mniejsze znaczenie dla rynków. Prawdę mówiąc, wczoraj niewiele rzeczy miało dla nich jakiekolwiek znaczenie. Rynek akcji po prostu usnął. Za przyczynę wczorajszego marazmu podaje się zbliżający się szczyt gospodarczy w Warszawie. To niestety kiepsko wróży na najbliższe dni. Warto sobie uświadomić, że tuż po szczycie mamy majowy weekend. Wprawdzie w tym roku wolny jest tylko poniedziałek, to jednak kolejne dni także mogą być spokojne, gdyż pewnie część inwestorów wykorzysta ten czas na urlop.

Ta mała aktywność ma swoje konsekwencje. Nie chodzi tu tylko o fakt niskiej zmienności i braku ciekawych "akcji" w czasie sesji. To także problem dla techników. Mały obrót skutecznie ogranicza wiarygodność jakichkolwiek sygnałów płynących z analizy wykresów. Obecnie znajdujemy się w niezwykle ważnym momencie. Na wykresach trwa rozgrywka, która może mieć swoje konsekwencje w znacznie dłuższym niż kilka sesji horyzoncie. Spadek pod poziom dolnego ograniczenia klina zwyżkującego jest równoznaczny z wygenerowaniem średnioterminowego sygnału sprzedaży. Wczoraj się bykom upiekło, ale przebieg notowań z końca ubiegłego tygodnia wskazuje, że następnym razem może być trudniej. Jak w takim razie podejść do takiego sygnału, gdy aktywność na rynku będzie mała?