Próba zakończenia trwającej od trzech miesięcy korekty trendu wzrostowego na niemieckim rynku akcji, zakończyła się niepowodzeniem. DAX zbliżył się w trakcie sesji do 4160 pkt. i gdyby na tym poziomie zakończył notowania, mielibyśmy 52-tygodniowe maksimum. Jednak w ostatniej godzinie notowań indeks stracił prawie 30 punktów i z rekordu nic nie wyszło. Na razie zatrzymana szarża byków nie spowodowała istotnych zmian w sytuacji technicznej - trend krótkoterminowy jest wzrostowy, w średnim terminie mamy konsolidację. To duży sukces byków, bo jeszcze półtora miesiąca temu zapowiadało się na dłuższą przerwę w hossie. Tymczasem, żeby można było mówić o powrocie do długoterminowego trendu wzrostowego, potrzeba już tylko jednej mocnej zwyżki. Po tym, jak wybiciem w górę zakończyła się ostatnia krótkoterminowa konsolidacja, szansa na taki właśnie rozwój wydarzeń jest znaczna.
Ciekawą rozszerzającą się formację kreśli brytyjski FT-SE 100. Wykres indeksu właśnie doszedł do jej górnego ramienia i - podobnie jak na giełdzie we Frankfurcie - również w Londynie doszło do istotnego cofnięcia notowań. Na sesji piątkowej indeks miał nawet 4601 pkt, ale zakończył dzień 31 punktów niżej. Poniedziałek wzmógł obawy o kontynuację zwyżki, ponieważ popyt ponownie nie zdołał utrzymać notowań na poziomie, na którym znalazły się w ciągu sesji. Podobnie kończyła się poprzednia fala wzrostowa (wysokie górne cienie), na początku poprzedniego miesiąca. Dolne ramię formacji, której w teorii przypisuje się negatywną wymowę, znajduje się na ponad 300 punktów poniżej wczorajszego zamknięcia.
Sytuacja techniczna S&P 500 pozostaje niejasna. Indeks bardzo szybko odrobił straty poniesione w pierwszej połowie marca, ale w decydującym momencie kupującym zabrakło pieniędzy. Wykres indeksu zatrzymał się na styczniowo-marcowych szczytach i wygląda na to, że najbardziej prawdopodobny w najbliższym czasie jest trend boczny. Dopiero wybicie - zamknięcie powyżej 1160 pkt lub poniżej 1118 pkt - powinno zapoczątkować większy ruch cen.