Reklama

Po co wstępować do Unii?

1 maja 2004 r. Polska, z pozostałymi dziewięcioma krajami Europy Środkowowschodniej i regionu śródziemnomorskiego, wstępuje wreszcie do Unii Europejskiej. W kolejce nadal czekają Rumunia, Bułgaria i Turcja, ale nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie obecne rozszerzenie stanowi symboliczne zakończenie okresu podziału kontynentu i uwieńczenie procesów transformacji gospodarczej w krajach naszego regionu.

Publikacja: 30.04.2004 10:37

Dlaczego właściwie wstępujemy do Unii? Unia, powołana do życia traktatami rzymskimi w 1957 roku (wówczas jeszcze pod nazwą Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, przekształconej w Unię Europejską dopiero w latach 90.), powstała początkowo przede wszystkim jako twór polityczny. Głównym celem było zapobieżenie przyszłym wojnom europejskim poprzez pogłębienie gospodarczej współpracy Francji, Niemiec, Włoch i krajów Beneluksu (por. ramka 1). To, co rozpoczęło się głównie jako zamierzenie polityczne, przekształciło się z czasem w niezwykle udany eksperyment gospodarczy. Integracja gospodarcza krajów Unii postępowała stopniowo naprzód, aż do wprowadzenia wspólnej waluty. Towarzyszyło temu stopniowe rozszerzanie się z niewielkiej grupy krajów zachodniodnioeuropejskich, do tworu gospodarczego obejmującego niemal całą Europę Zachodnią, Południową i Środkową. Mieszkańcy zachodniej Europy ogromnie skorzystali na tym procesie: nie tylko zapewnił im dziesięciolecia pokoju i stabilności, ale i przyczynił się do znacznego zmniejszenia różnic w poziomie życia i wydajności pracy w stosunku do USA. Cokolwiek krytycznego by nie mówić o obecnej dynamice gospodarczej Unii, w minionym półwieczu była ona przykładem gospodarczego sukcesu. Dziś Unia zajmuje na mapie gospodarczej świata jedno z dwóch pierwszych miejsc - w jednych dziedzinach za USA, w innych przed (por. ramka 2).

Jaka jest główna motywacja w przypadku wstępowania do Unii krajów o tyle uboższych, jak Polska, Czechy czy Łotwa? Wstępuje się głównie po to, aby uzyskać warunki do szybszego rozwoju. Stabilna sytuacja gospodarcza krajów członkowskich Unii pozwala korzystać z owoców tzw. realnej konwergencji, czyli rynkowej presji na tym szybszy wzrost PKB, im uboższy kraj staje się członkiem Unii (por. ramka 3). Zjawisko to występowało w przeszłości, pozwalając takim krajom jak Włochy czy Irlandia dogonić początkowo zamożniejszych partnerów, a Hiszpanii, Portugalii i Grecji znacząco zmniejszyć dystans dzielący od reszty Europy. Powinno więc wystąpić również w przypadku nowych krajów członkowskich.

Poza konwergencją realną, możemy także z czasem liczyć na konwergencję nominalną, czyli uzyskanie takiej samej stabilności gospodarczej - mierzonej zwłaszcza stopą inflacji - jak obecnie w krajach "starej" Unii. To będzie jednak wymagać wysiłku na rzecz wprowadzenia w Polsce euro.

Procesy konwergencji - realnej i nominalnej - nie czynią kraju z dnia na dzień ani zamożnym, ani stabilnym. Są to procesy długookresowe, a ich prawdziwe efekty widać dopiero po latach. Najważniejsze jednak, aby się zaczęły.

Ramka 1. Krótka historia gospodarcza Unii Europejskiej

Reklama
Reklama

Unia Europejska powstała w latach 50. XX w. Początkowo kraje zachodnioeuropejskie chciały jedynie utworzenia sojuszu wojskowego i strefy wolnego handlu. W rzeczywistości powstało jednak coś innego: z sojuszu wojskowego nic nie wyszło, ale za to w sferze gospodarczej zamiast zwykłej strefy wolnego handlu powstał wspólny rynek: obszar gospodarczy, na którym nie tylko zniesiono cła, ale pozwolono na swobodny przepływ towarów, usług, pracy i kapitału.

Od czasu wprowadzenia wspólnej waluty euro i znacznego skoordynowania polityki gospodarczej większości krajów Unii, z etapu wspólnego rynku Unia przesunęła się na wyższy poziom integracji gospodarczej: poziom unii gospodarczej i walutowej. Silniej zintegrowana mogłaby być już tylko jakaś forma konfederacji.

Milowe kroki w rozwoju gospodarczym Unii:

- 1957 - podpisanie traktatów rzymskich o powstaniu Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (wspólnego rynku)- 1973 - rozszerzenie Unii o bardziej liberalne kraje EFTA (Wielką Brytanię, Danię, Irlandię)

- 1981-1986 - rozszerzenie Unii o znacznie uboższe kraje śródziemnomorskie (Grecję, Hiszpanię, Portugalię), rozwój polityki strukturalnej (wspierania z budżetu Unii rozwoju regionów uboższych)

- 1986 - podpisanie Jednolitego Aktu Europejskiego, znoszącego ostatnie przeszkody w przepływie towarów, usług, pracy i kapitału.

Reklama
Reklama

- 1992 - podpisanie traktatu z Maastricht, zmieniającego blok w unię gospodarczą i walutową.

- 1999 - wprowadzenie euro.

- 2004 - rozszerzenie Unii o znacznie uboższe kraje Europy Środkowowschodniej.

Czy to już koniec integracji gospodarczej? Dziś nikt jeszcze nie umie na to pytanie odpowiedzieć.

Ramka 2. Unia Europejska na gospodarczej mapie świata

Rozszerzona Unia Europejska jest obecnie największą gospodarką i największym rynkiem świata. Unię zamieszkuje więcej ludzi, niż USA i Japonię razem wzięte. Wytwarzana w UE produkcja (PKB) jest o 5% wyższa niż w USA i dwuipółkrotnie wyższa niż w Japonii. Unia jest również największym na świecie eksporterem, a mocne euro staje się powoli jedną z dwóch głównych walut świata.

Reklama
Reklama

Są jednak i złe wiadomości. Dynamika rozwoju gospodarczego Unii jest znacznie niższa niż w USA, a poziom dochodów na mieszkańca o blisko jedną trzecią skromniejszy niż u Amerykanów i o 10% skromniejszy niż u Japończyków.

My - kraje wstępujące - też nie mamy specjalnych powodów do dumy. Wprawdzie w nowych 10 krajach członkowskich mieszka 16% ludności rozszerzonej Unii, wytwarza ona jednak tylko 5% unijnego PKB. Przeciętny dochód na głowę mieszkańca jest w tych krajach o połowę niższy, niż w krajach "starej" Unii. To, co może cieszyć, to tylko dynamika wzrostu PKB. Ciągle niezadowalająca, ale przynajmniej wyższa niż na zachodzie Europy.

Ramka 3. Realna konwergencja

Realna konwergencja to w teorii ekonomii zdolność gospodarki słabiej rozwiniętej do szybszego wzrostu gospodarczego, w rezultacie którego początkowa różnica w poziomie PKB w stosunku do krajów bogatszych z czasem zanika. Prawidłowość taka została zauważona i dowiedziona empirycznie w licznych przypadkach, np. stanów tworzących USA i japońskich prefektur. We wszystkich tych przypadkach zanotowano wartość tzw. współczynnika konwergencji na poziomie ok. 2%, co oznacza, że w dłuższym okresie wzrost regionów ubogich jest o tyle wyższy od wzrostu regionów bogatych, że średniorocznie nadrabiane jest ok. 2% istniejącej początkowo luki w rozwoju.

Za zjawiskiem tym stoi oczywisty, z punktu widzenia neoklasycznej ekonomii, mechanizm: w regionach ubogich praca jest tania, kapitał zaś relatywnie drogi - bo jest go niewiele (regiony ubogie mają niewielkie dochody, a zatem i niewielkie oszczędności). Jeśli kapitał jest drogi, krańcowa korzyść z jego użycia - równa cenie - jest wysoka. Oznacza to, że z inwestycji kapitałowej w rejonie uboższym osiąga się większy zwrot niż w regionie bogatym, gdzie kapitał jest względnie tani i jest go dużo. Stanowi to zachętę do przepływu kapitału z regionów bogatszych do uboższych, to zaś wiedzie do szybszego tempa wzrostu regionów biednych.

Reklama
Reklama

W Unii Europejskiej również zauważono zjawiska realnej konwergencji, choć ich tempo było w różnych krajach różne. W przypadku Irlandii realna konwergencja doprowadziła do nadrobienia wielowiekowych zaniedbań i do wyprzedzenia w stosunkowo krótkim czasie innych krajów Unii pod względem poziomu PKB na głowę mieszkańca. Nieco wolniejsza, ale również wyraźna tendencja do szybkiej konwergencji wystąpiła w Hiszpanii i Portugalii. Najwolniej proces ten następował w Grecji, głównie w skutek popełnionych przez ten kraj potężnych błędów w polityce gospodarczej.

Ramka 4. Nominalna konwergencja

Z kolei nominalna konwergencja to zbieżność zmiennych charakteryzujących skalę nierównowagi w gospodarce - tzw. zmiennych nominalnych, czyli stóp inflacji, stóp procentowych i kursów walutowych - w krajach, które w wyWystąpienie zjawisk nominalnej konwergencji w zasadzie wymaga wprowadzenia wspólnej waluty, a co najmniej ścisłego powiązania kursów walutowych poszczególnych krajów, przy wysiłku na rzecz skoordynowania polityki budżetowej.

W Unii Europejskiej zjawiska nominalnej konwergencji nastąpiły od początku lat 90., kiedy kraje te zdecydowały się wprowadzić w roku 1999 wspólną walutę.

Punkt wyjściowy był bardzo różny. W roku 1995 trzy kraje unijne (Grecja, Włochy, Hiszpania) charakteryzowały się bardzo wysokimi deficytami sektora publicznego. W wymienionych trzech krajach, a także w Portugalii inflacja wyraźnie przekraczała poziom wymagany w krajach wstępujących do strefy euro, w ślad za czym w krajach tych występowały też bardzo wysokie krótko- i długookresowe stopy procentowe. Waluta żadnego z tych krajów nie uniknęła znacznego osłabienia w dwóch poprzednich latach. Słowem, między krajami Unii są ogromne różnice w zakresie stosowanej polityki makroekonomicznej, skali nierównowagi i wyników gospodarczych.

Reklama
Reklama

Mimo to, w ciągu kilku lat nastąpiła nominalna konwergencja: spadła inflacja, stopy procentowe i deficyty budżetowe, a pieniądz krajowy został zastąpiony przez euro.

Kiedy doczekamy tego w Polsce? Najwcześniej w roku 2007-8, ale to chyba mało prawdopodobne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama