- Nie za późno te przygotowania? - pytał jeden z przechodniów. - Teraz nam kazali - usprawiedliwiał się wieszający chorągiewki mężczyzna. Jego poczynania cały czas filmowała ekipa telewizyjna.
Na plac Zamkowy powoli schodzili się w tym czasie widzowie. Powoli, bo na scenie wciąż było pusto. Choć, zgodnie z harmonogramem, koncert powinien się rozpocząć dobrych kilkadziesiąt minut temu, widzowie wciąż mogli podziwiać tylko teledyski. - Dlaczego się tak spóźniają? - denerwowała się dziewczyna z dreadami. - Nie jesteśmy jeszcze w Unii, więc mogą sobie pozwolić na spóźnienie - ironizował jej przyjaciel.
- Szkoda nóg na takie wejście - komentował oddalając się inny niedoszły uczestnik koncertu, znudzony przedłużającym się oczekiwaniem na początek imprezy. - Jednak Giertych miał trochę racji - dodał jego kompan, który również postanowił opuścić plac.
Rację liderowi LPR z pewnością przyznali także inni uczestnicy imprezy, którzy pod kolumną Zygmunta zjawili się, aby zademonstrować niezadowolenie z faktu wejścia Polski do Unii. Jeszcze przed godziną 23.00 wnieśli na plac transparent z hasłem "UE NIE!" i ustawili się tuż obok osób trzymających flagi unijne. Przeciwnicy akcesji pojawili się także wcześniej na Krakowskim Przedmieściu. Jeździli kilkunastoletnią, na pierwszy rzut oka, furgonetką z wypisanym wielkimi literami hasłem: "Polskie lobby przeciw Unii Europejskiej". - Może nie chcą mieć lepszego samochodu - komentował ten widok jeden z przechodniów.
Business is business