Od kilku miesięcy WIG20 rośnie w rozszerzającym się kanale trendowym. Górna linia formacji biegnie przez szczyty z początku stycznia, 8 marca i 13 kwietnia. Ostatnie spadki sprowadziły indeks do dolnej linii, poprowadzonej przez dołki z 4 i 25 lutego oraz 19 marca. Odbicie, jakie nastąpiło pod koniec czwartkowej sesji i w piątek sugeruje, że linia rzeczywiście stanowi wsparcie. W związku z tym, mimo znacznej skali niedawnego tąpnięcia, główny trend wzrostowy na razie został obroniony. Według najprostszej interpretacji teraz powinien nastąpić wzrost, prowadzący do przekroczenia ostatniego szczytu i zetknięcia się indeksu z górną linią kanału trendowego. Jest to najbardziej optymistyczny scenariusz.

Przeciwko niemu przemawia jednak kilka argumentów. Po pierwsze, wykres tygodniowy wygląda najgorzej od początku roku, czyli od momentu gdy zaczął powstawać obecny kanał trendowy. Świeca z połowy kwietnia to negatywna formacja spadającej gwiazdy. Tydzień temu mały biały korpus został całkowicie przesłonięty długą czarną świecą. W ten sposób powstała formacja objęcia bessy. Spadki z mijającego tygodnia ukształtowały kolejną czarną świecę, która stanowi potwierdzenie negatywnej konfiguracji.

Drugi argument przemawiający przeciwko kontynuacji trendu wzrostowego w obecnej formie to wyczerpanie się motywu do zwyżki, jakim było wejście do UE. Trzecia sprawa to rozległe negatywne dywergencje. Podczas ostatnich miesięcy, gdy WIG20 mozolnie szedł do góry, oscylatory mierzące impet, takie jak MACD i RSI, znajdowały się w trendach spadkowych. Także obroty podczas ostatnich miesięcy były mniejsze, niż w okolicach szczytu z lata, 2003. Dywergencje te są widoczne od kilku miesięcy. Mimo to rynek rósł w tym czasie. W związku z tym nie należy uznawać dywergencji za sygnał sprzedaży, lecz jako ostrzeżenie przed możliwą zmianą trendu na spadkowy. Najbardziej prawdopodobnym wariantem na najbliższy tydzień wydaje się kontynuacja odbicia od dolnej linii kanału i wzrost do poziomu górnej połowy czarnej świecy z 22 kwietnia (powyżej 1818 pkt). Później można spodziewać się kontynuacji spadków i wybicia dołem z kanału.