Podczas wtorkowej sesji wykres kontynuacyjny kontraktów próbował przekroczyć opór wyznaczony przez lukę bessy z ostatniego czwartku. Próba zakończyła się niepowodzeniem, a na wykresie pojawiła się nieduża czarna świeca. Porażka byków prawdopodobnie spowoduje próbę zepchnięcia rynku niżej i testowanie ostatniego dna na poziomie 1751 pkt. Przełamanie tej bariery zapowiadałoby dalsze spadki.
Alternatywny wariant to kontynuacja kilkumiesięcznego trendu wzrostowego. Oznaczałoby to, że rynek na razie nie spadnie dużo niżej, a w najbliższych tygodniach nastąpi fala wzrostowa wykraczająca poza poprzedni szczyt (tak jak już trzykrotnie podczas ostatnich miesięcy). Wariant kompromisowy to wzrost do strefy oporu wyznaczonej przez górną połowę długiej czarnej świecy z 22 kwietnia bez przekraczania ostatniego szczytu. Za poważniejszym odbiciem i próbą powrotu do trendu wzrostowego przemawia zmniejszenie dynamiki spadków w ubiegłym tygodniu, w porównaniu z tąpnięciem z 22 kwietnia. Jednocześnie wśród uczestników rynku ostatnio zapanował pesymizm, co też sugeruje raczej wzrost niż spadek. Poza tym wczorajsze osłabienie wyglądało raczej na wahnięcie w ramach konsolidacji, niż część większego impulsu spadkowego.
Analiza wskaźników prowadzi do mniej optymistycznych wniosków. Przede wszystkim MACD przełamał od góry poziom równowagi, co oznacza duże pogorszenie w porównaniu z sytuacją z ostatnich miesięcy, kiedy na rynku panował trend wzrostowy. Inna sprawa to negatywne dywergencje na RSI, MACD i obrotach. Widać je już od dawna, a mimo to rynek rósł dalej. Ostatnia fala wzrostowa nie spowodowała jednak ich zanegowania, a nawet je powiększyła. Znaczy to, że z trend wzrostowy stopniowo traci swoją dynamikę przez co prawdopodobieństwo dużego spadku staje się coraz większe.