Reklama

Programy bez programu

Praktyka rządzenia SLD skutecznie przekonała społeczeństwo, że program tej partii żadnego istotnego znaczenia nie ma - o wszystkim po wyborach i tak decydują małe i średnie interesy aparatu tej partii To nie przypadek, że tak wielu ludzi nie wie, na kogo głosować, a wielu z tych, którzy dokonują w sondażach wyboru, decyduje się na przysłowiowe mniejsze zło

Publikacja: 05.05.2004 10:13

Od dawna jestem przekonany, że losy polskiej polityki - a zaraz potem także gospodarki - będą zależały od tego, czy między Samoobroną a Platformą Obywatelską silną pozycję uzyska jakieś ugrupowanie zdolne do realizacji programu akceptowanego przez znaczną większość tych, którzy przegrywają w polskim kapitalizmie. Jestem o tym przekonany, mimo że Samoobrona i PO usiłują przekonać Polaków, że tylko one dysponują pomysłem na zbawienie kraju. Nie dysponują. Zresztą Samoobrona nie ma monopolu na populizm. Jej program nie liczy się z rzeczywistością, a socjalny populizm nie jest niczym miarkowany. Jednak lektura programu PO dowodzi, że także ta partia swobodnie folguje swoim ideologicznym (prawicowo-liberalnym) ciągotom. Nie da się przeciwstawić Samoobrony jako partii populistycznej, Platformie jako partii odpowiedzialnej.

Jeśli wyróżnikiem populizmu jest głoszenie postulatów niemożliwych do spełnienia, ale odpowiadających stereotypowym wyobrażeniom przynajmniej sporych grup wyborców, to obydwa ugrupowania stają do populistycznego wyścigu. Esencją wizji Samoobrony są hojne świadczenia dla wszystkich przegranych. Nie da się tego zrealizować, a podjęcie takiej próby przynieść musi kryzys finansów. Ale jest sporo ludzi przekonanych, że to są pomysły nie tylko słuszne, ale i możliwe do realizacji. Ci ludzie są zorientowani rewindykacyjnie i stoją za nimi poważne racje etyczne. Na nich Lepper liczy. Esencją wizji PO są niskie, liniowe i proste podatki. Nie da się tego zrealizować inaczej niż za cenę katastrofy budżetu, jednak jest też sporo ludzi przekonanych, że marnotrawstwo w Polsce jest tak ogromne, że po jego wyeliminowaniu niższe podatki wystarczą. Platforma odwołuje się też do tych, którzy nie akceptują społecznej solidarności.

Rzecz nie w tym, że w programach obydwu tych skrajnych ugrupowań nie ma ocen i postulatów generalnie trafnych. Problem w tym, że są one przyjmowane w postaci ekstremalnej. Jest faktem, że np. zabezpieczenie socjalne dla bezrobotnych jest śladowe i trzeba je powiększyć, ale z tego nie wynika, że możliwe jest przyznanie każdemu bezrobotnemu zasiłku w wysokości minimum socjalnego. Jest faktem, że administracja państwa jest marnotrawna i można na jej wydatkach zaoszczędzić, ale między bajki można włożyć twierdzenie, że te oszczędności zrekompensują ubytki budżetu powstałe po wprowadzeniu podatków według recepty PO. Programy rozsądne mieszczą się między ekstremalnymi wizjami PO i Samoobrony - w znacznej od nich odległości.

Na scenie politycznej jest kilka partii, które lokują się między ekstremalnymi wizjami PO i Samoobrony. Jest jednak z nimi pewien kłopot: albo ich programy są niewykrystalizowane, albo stanowią mieszanki diagnoz i postulatów trudnych do opisu, bo podejmujących pomysły egzotyczne.

Ten pierwszy przypadek to nowo powstała SdPl - partia stworzona w niebywałym pośpiechu przez uciekinierów z SLD. Stworzyli ją ludzie, którzy usilnie popierali działania SLD, aż do momentu, gdy notowania tej partii spadły poniżej 15%. Mówią, że są "lewicą" i np. brzydzą się koncepcją liniowego podatku, ale chyba wszyscy kilka miesięcy wcześniej głosowali za liniowym podatkiem dla samozatrudnionych. Najpierw założyli partię, a dopiero w najbliższych miesiącach będą "dorabiać program". Na pewno będzie on werbalnie socjaldemokratyczny (co już od lat - także "w Europie" - niewiele znaczy), ale rozstrzygające znaczenie będzie miała taktyka wyborcza i utrwalone sympatie - liberalne. Nowa partia pewnie nie będzie startować w populistycznej rywalizacji, ale trudno oczekiwać, że udzieli racjonalnej odpowiedzi na aspiracje dużych grup społecznych przegranych w polskim kapitalizmie.

Reklama
Reklama

Taką szansę miał (może jeszcze ma) przede wszystkim PiS. Niestety, postanowił sięgnąć po pomysły intelektualnego podziemia. Esencją programu PiS-u stał się system podatkowy o księżycowym charakterze. Próba wyeliminowania podatków dochodowych (i radykalnego obniżenia składki na ubezpieczenie społeczne) w momencie przystępowania do Unii w praktyce zrealizowana być nie może, a gdyby została wprowadzona, to przyniosłaby pewnie izolację polskiej gospodarki. Nie jest jeszcze za późno, by PiS te nieszczęsne pomysły porzucił, ale polityczne straty nie dadzą się wyeliminować.

Niestety, w podobnym kierunku zmierza chyba PSL, choć ma to ograniczone znaczenie, bo ta partia dość skutecznie pozbawiła się szans wyborczych w okresie współrządzenia z SLD.

To nie przypadek, że tak wielu ludzi nie wie na kogo głosować, a wielu z tych, którzy dokonują w sondażach wyboru, decyduje się na przysłowiowe mniejsze zło. Na polskim rynku politycznych programów dostępne są raczej cudowne lekarstwa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama