W pierwszych trzech miesiącach wzrósł także zysk ze sprzedaży. Wyniósł 2,5 mln zł i był o 13% wyższy niż przed rokiem. Jednak niższa niż w przypadku sprzedaży dynamika świadczy o malejącej (chociaż wciąż dodatniej) rentowności realizowanych kontraktów. Wynik netto był gorszy niż przed rokiem i wyniósł zaledwie 262 tys. zł.
Zarząd spółki nie spodziewa się znaczącej poprawy wyników w 2004 r. Połączenie Polnordu z Energobudową wymusza przeprowadzenie gruntownej restrukturyzacji. Opracowana "Koncepcja kształtu organizacyjnego spółki" została już zaakceptowana przez radę nadzorczą i częściowo wdrożona. Zakłada scentralizowanie kluczowych funkcji, m.in. rachunkowości, ofertowania czy controllingu. - Wymaga to jednak czasu i pieniędzy. Całość powinna ruszyć od początku przyszłego roku - mówi Andrzej Ubertowski, prezes Polnordu. Pozytywne efekty ekonomiczne tych zmian będą zatem widoczne najwcześniej za rok.
Władze spółki nie spodziewają się już osiągnięcia w tym roku skokowego wzrostu sprzedaży, o którym mówiły przed kilkoma miesiącami. Przesunięciu uległy rozstrzygnięcia w znaczących przetargach. Potencjalnych zleceniodawców zniechęciły też nieprawidłowości wykryte w księgach byłej Energobudowy (o sprawie informowaliśmy niejednokrotnie). - Portfel zakontraktowanych na ten rok zleceń opiewa na ok. 260 mln zł - wskazuje A. Ubertowski. Nie wiadomo, o ile się jeszcze powiększy. Zarząd ma przygotowane trzy scenariusze. - Wszystkie warianty zakładają większe przychody w tym roku niż łączna sprzedaż Polnordu i Energobudowy przed połączeniem. W każdym spodziewamy się również dodatniego wyniku na koniec 2004 r. - mówi prezes.
Energobudowa znika
Akcjonariusze Polnordu-Energobudowy postanowili powrócić do pierwotnej nazwy giełdowej spółki - Polnord, którą stosowała przed połączeniem z warszawskim przedsiębiorstwem. Energobudowa "zniknęła" też z kierownictwa budowlanej firmy po tym, jak rada nadzorcza zawiesiła, a następnie odwołała dwóch członków zarządu, zasiadających wcześniej we władzach byłej B.E. Energobudowa.