Sytuacja wśród funduszy emerytalnych wygląda coraz gorzej. Już przed miesiącem średnie zyski OFE nie przekraczały 0,9%, a w kwietniu było to jeszcze mniej, bo niewiele ponad 0,3%. Na dodatek - aż 5 funduszy odnotowało straty. Tymczasem od listopada ubiegłego roku nie zdarzyło się, aby jednostka jakiegokolwiek funduszu straciła na wartości.
Co było przyczyną spadku zysków? Powody były dwa. Pierwszym były spadki cen obligacji skarbowych, co pociągnęło za sobą wzrost rentowności. A ten był znaczny - przykładowo - zyskowność obligacji pięcioletnich wzrosła z 6,7 do 7,45%. Dla funduszy, które przede wszystkim inwestują w papiery rządowe, oznaczało to straty. Zarządzający mogli próbować odrobić je na rynku akcji. Jednak tam także sytuacja była niejednoznaczna.
Całkiem dobrze w kwietniu radziły sobie małe spółki. MIDWIG wzrósł o 6,7%, czyli w znacznie większym stopniu niż WIG (zyskał 1,8%). W rezultacie te fundusze, które z powodu swoich rozmiarów lub polityki inwestycyjnej, postawiły na mniejsze firmy, zakończyły kwiecień na plusie. Najlepiej poradziły sobie OFE Polsat i Pekao - każdy z nich zarobił po 1,36%. Trzeci w kolejności, z zyskiem nieprzekraczającym 1%, był Bankowy.
Jednak największe fundusze na rynku są skazane na inwestycje w duże spółki. Im też najtrudniej pozbyć się tych papierów, gdyż szybka wyprzedaż mogłaby oznaczać załamanie na rynku. W rezultacie - gdy główny indeks giełdy, WIG20, traci na wartości, zarządzający największymi funduszami zwykle liczą straty. Tak było i w kwietniu. WIG20 spadł o 0,3% i w rezultacie fundusze zarządzające największym majątkiem znalazły się na końcu listy. OFE ING Nationale-Nederlanden stracił 0,77%, a dwa inne z wielkiej czwórki - Commercial Union i AIG - również notowały straty. Z gigantów najlepiej w kwietniu wypadł OFE PZU, który zarobił 0,22%.