Reklama

Guru funduszy

Według statystyk, na dłuższą metę większość funduszy inwestycyjnych nie jest w stanie pokonać rynku i osiągnąć stopy zwrotu przewyższającej wzrost indeksów giełdowych. Są też jednak takie fundusze, których wyniki przez lata robiły wrażenie na inwestorach. Jednym z nich był Fidelity Magellan zarządzany przez 13 lat przez Petera Lyncha.

Publikacja: 07.05.2004 10:16

Lynch urodził się w 1944 r. Po ukończeniu Wharton School of Business, w 1969 r. podjął pracę jako analityk branży tekstylnej w międzynarodowej firmie zarządzającej aktywami Fidelity w Bostonie. W 1974 r. awansował na dyrektora działu analiz, a w 1978 r. objął zarządzanie funduszem Fidelity Magellan. Do 1990 r. osiągał zyski znacznie przekraczające przyrost indeksów. W tym czasie średnia roczna stopa zwrotu wyniosła 29%. W żadnym roku nie spadła wartość inwestycji funduszu. Tylko w dwóch latach wzrost indeksu akcji S&P 500 był wyższy niż stopa zwrotu Fidelity Magellan.

Doskonałe wyniki inwestycyjne przyciągały do funduszu Lyncha coraz to nowych inwestorów.

Góra pieniędzy

Po części za sprawą wpłat, a po części dzięki przyrostowi wartości inwestycji, w 1983 r. aktywa Fidelity Magellan sięgnęły 1 mld USD, chociaż jeszcze trzy lata wcześniej wynosiły 20 mln USD. Wiadomo, że zarządzanie miliardami może być już znacznie trudniejsze niż inwestowanie milionów, a mimo to Lynch był w stanie nadal szybko pomnażać powierzone mu środki. W 1990 r. aktywa funduszu sięgnęły gigantycznej kwoty 14 mld USD. Wtedy też Lynch - w wieku 46 lat - postanowił ku powszechnemu zaskoczeniu zrezygnować z dalszego aktywnego zarządzania kapitałami. Pozostał jedynie wiceprezesem Fidelity.

Trzymaj dobre spółki

Reklama
Reklama

Lynch wkładał w pracę dużo wysiłku i osobistego poświęcenia. Często pracował 6 a nawet 7 dni w tygodniu, rozmawiał z dziesiątkami menedżerów, maklerów i analityków. W ciągu miesiąca odwiedzał po kilkadziesiąt spółek. Przy pomocy zaledwie dwóch asystentów zarządzał portfelem składającym się z akcji nawet 1400 spółek. Niektóre walory, które kupił w fazie wczesnego wzrostu, trzymał przez długie lata. Jednak większość inwestycji nie spełniała jego oczekiwań i pozbywał się akcji wielu spółek już w ciągu kilku miesięcy. Sam przyznawał, że ponad połowa jego inwestycji była nietrafiona. Sukces zawdzięczał temu, że potrafił szybko pozbyć się kiepskich inwestycji, równocześnie trzymając akcje spółek, których wartość stabilnie rosła.

Ukryte skarby

Lynch twierdził, że rynek akcji jako całość i koniunktura gospodarcza zbytnio go nie interesują. Skupiał się jedynie na konkretnych spółkach i ich pomysłach na biznes. Do największych sukcesów Lyncha należały małe obiecujące firmy, takie jak Rogers Communications Inc. czy Telephone Data Systems, których wartość wzrosła nawet kilkanaście razy. To także Lynch odkrył "ukryte skarby", takie jak Dunkin Donuts czy Taco Bell.

Co ciekawe, Lynch twierdzi, że każdy inwestor indywidualny jest w stanie pokonać większość profesjonalnych zarządzających. Nierzadko łatwiej jest mu dostrzec nawet we własnym otoczeniu interesujące pomysły biznesowe. Poza tym inwestora indywidualnego nie ograniczają decyzje komitetów czy kierownictwa wielkich instytucji finansowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama