Głównym wydarzeniem dla całej branży turystycznej w tym roku było wejście Polski do Unii Europejskiej. Według specjalistów, Polska stanie się krajem bardziej prestiżowym, chętniej odwiedzanym przez turystów (to plus np. dla spółek, takich jak giełdowy Orbis, które zarabiają m.in. na hotelarstwie). Istnieją jednak zagrożenia, chociażby takie jak VAT w turystyce przyjazdowej.
Unia dała VAT
Od 1 maja w turystyce przyjazdowej obowiązuje VAT na usługę pakietową, a więc łączącą zakwaterowanie, posiłek itp. Wcześniej obowiązywała stawka zerowa. Ministerstwo Finansów przymierzało się do wprowadzenia 22-proc. stawki od całości usługi. Ostatecznie podatek będzie obowiązywać tylko od marży (różnica między ceną usługi a kosztami, jakie ponosi tour-operator). Maciej Grelowski, prezes giełdowego Orbisu, nie boi się zmian. - To normalne, tak jest w innych krajach - mówi. Zawirowania z tym związane odbiły się już jednak na branży turystycznej. Sytuacja niepewności, która trwała rok, wpłynęła negatywnie, ponieważ podmioty z branży nie były w stanie przygotować w pełni oferty na targi turystyczne. Nie wiedziały do końca, po jakich cenach będą oferować produkty. Operatorzy często jechali z dwiema wersjami cen (z VAT od marży, a także od wartości usługi). W rezultacie polska oferta wypadła z wielu katalogów. Ocenia się, że w 20-40% przypadków.
Turystyka przyjazdowa
jednak się rozwija