Reklama

Branża turystyczna wierzy w Unię Europejską

Nowe stawki podatku VAT w turystyce, a także rosnące ceny ubezpieczeń turystów nie sprzyjają rozwojowi branży. Są jednak i plusy - silne euro, a także zwiększający się prestiż Polski w związku z wejściem do Wspólnoty oznaczają, że coraz więcej Europejczyków może chcieć spędzić urlop w naszym kraju.

Publikacja: 08.05.2004 10:23

Głównym wydarzeniem dla całej branży turystycznej w tym roku było wejście Polski do Unii Europejskiej. Według specjalistów, Polska stanie się krajem bardziej prestiżowym, chętniej odwiedzanym przez turystów (to plus np. dla spółek, takich jak giełdowy Orbis, które zarabiają m.in. na hotelarstwie). Istnieją jednak zagrożenia, chociażby takie jak VAT w turystyce przyjazdowej.

Unia dała VAT

Od 1 maja w turystyce przyjazdowej obowiązuje VAT na usługę pakietową, a więc łączącą zakwaterowanie, posiłek itp. Wcześniej obowiązywała stawka zerowa. Ministerstwo Finansów przymierzało się do wprowadzenia 22-proc. stawki od całości usługi. Ostatecznie podatek będzie obowiązywać tylko od marży (różnica między ceną usługi a kosztami, jakie ponosi tour-operator). Maciej Grelowski, prezes giełdowego Orbisu, nie boi się zmian. - To normalne, tak jest w innych krajach - mówi. Zawirowania z tym związane odbiły się już jednak na branży turystycznej. Sytuacja niepewności, która trwała rok, wpłynęła negatywnie, ponieważ podmioty z branży nie były w stanie przygotować w pełni oferty na targi turystyczne. Nie wiedziały do końca, po jakich cenach będą oferować produkty. Operatorzy często jechali z dwiema wersjami cen (z VAT od marży, a także od wartości usługi). W rezultacie polska oferta wypadła z wielu katalogów. Ocenia się, że w 20-40% przypadków.

Turystyka przyjazdowa

jednak się rozwija

Reklama
Reklama

Zagraniczni tour-operatorzy w 2003 r. zaoferowali prawie 1100 wyjazdów do Polski, czyli 20% więcej niż rok wcześniej. O popularności naszego kraju wśród cudzoziemców świadczy także 0,5 mln (I kwartał 2004 r.) odwiedzin strony internetowej prowadzonej przez Polską Organizację Turystyczną (POT). - Zainteresowanie Polską cały czas rośnie. Obserwujemy to na międzynarodowych targach turystycznych. Nie nadążamy z drukowaniem folderów. Dostajemy setki zapytań drogą elektroniczną - mówi Andrzej Kozłowski, prezes POT.

Polska uczestniczy w wielu europejskich targach turystycznych. W każdym państwie, w którym imprezy te się odbywały, nasz kraj był promowany w lokalnych telewizjach i na billboardach. Przyczyniło się to do wzrostu ruchu turystycznego. W ubiegłym roku polską granicę przekroczyło 52 mln obcokrajowców - o 2,7% więcej niż w 2002 r. O popularności Polski wśród turystów świadczy m.in. rosnące zainteresowanie Zakopanem. Ostatniej zimy to miasto odwiedziło o 7 tys. więcej turystów zagranicznych niż rok wcześniej. Spośród 26 tys. obcokrajowców znaczącą część stanowili Rosjanie i Ukraińcy. - To pokazuje, że wprowadzenie wiz dla obywateli tych krajów nie ma dużego wpływu na turystykę przyjazdową - mówi A. Kozłowski.

Zainteresowanie Polską ze strony tanich linii lotniczych, a także niższe ceny towarów niż w krajach UE (droższa jest także Moskwa) może spowodować, że obcokrajowcy będą przyjeżdżać do Polski na zakupy. Ułatwieniem dla obywateli UE będzie także fakt, że znikną paszporty. - Odprawy celne często są psychologiczną barierą. Po 1 maja już ich nie będzie - mówi prezes POT.

Od lat w centrum zainteresowania POT są Niemcy. Z tego kraju pochodzi ok. 1/3 turystów odwiedzających Polskę. Do naszego kraju przyjeżdża także dużo młodzieży z Izraela. Nowym impulsem dla ruchu turystycznego jest pojawienie się na polskim niebie tanich linii lotniczych. Dzięki nim możemy się spodziewać napływu osób przyjeżdżających tylko na weekend. Od maja zaczęły latać samoloty firmy Sky Europe. Największy przewoźnik w Europie Środkowej stworzył u nas swoją bazę i wiąże duże nadzieje z Polską. Firma zamierza zainwestować 20 mln USD. Pod koniec roku będzie już oferować połączenia do blisko 10 miast europejskich. Na polski rynek chcą wejść kolejni tani przewoźnicy, m.in. EasyJet.Nowe hotele

W rozwoju turystyki przyjazdowej ważną rolę powinny odegrać także nowe hotele. Zainteresowanie firm zachodnich ich budowaniem w Polsce nie spada, ponieważ baza noclegowa jest u nas wciąż niewystarczająca. Inwestorzy uważają, że akcesja do Unii zwiększy kontakty biznesowe. Niskie koszty pracy powodują, że bardziej atrakcyjne są nadal inwestycje w placówki o wyższej klasie. Dzieje się tak dlatego, że większe ceny noclegów umożliwiają szybszą amortyzację przy niedużych nakładach na personel. Nowym trendem jest rozwój polskich sieci hotelarskich opartych na byłych ośrodkach zakładowych (GeoVita KGHM, Lasy Państwowe, PKP).

Słaby dolar i silne euro

Reklama
Reklama

Wysoki kurs euro w porównaniu ze złotym powoduje ograniczenie wyjazdów do krajów Europy Zachodniej. - Obserwujemy słabnący ruch w takich kierunkach, jak Hiszpania, Włochy czy Grecja - twierdzi Marek Markiewicz, prezes BP Triada. - Dzięki wysokiemu kursowi euro, Polacy coraz częściej decydują się na urlop w kraju - wyjaśnia Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki.

Mocne euro inaczej wpływa na przychody hoteli należących do Orbisu. Z klientami zagranicznymi rozliczają się głównie właśnie w euro. - Obcokrajowcy stanowią około 70% wszystkich klientów naszych hoteli - mówi Hanna Węglewska, rzecznik prasowy Orbisu. - Z drugiej jednak strony coraz więcej Polaków korzysta z naszych usług - dodaje. Wzrost zainteresowania ofertą giełdowej spółki przez Polaków H. Węglewska tłumaczy m.in. obniżeniem cen i skierowaniem oferty także do mniej zamożnego klienta. Taka tendencja powinna się umacniać.

Firmy, które zarabiają głównie na wyjeżdżających do krajów egzotycznych, cieszą się z niskich notowań dolara. - Głównie w tej walucie rozlicza się bilety lotnicze. Klienci biur podróży coraz częściej decydują się na wyjazdy do krajów afrykańskich czy karaibskich. Tam jest taniej, ponieważ płaci się w dolarach - mówi M. Markiewicz. - 70% naszych wydatków rozliczamy w tej walucie - dodaje.

Małe firmy w opałach

Biuro podróży Triada spodziewa się wzrostu sprzedaży w 2004 r. o ponad 20%. - W ostatnich latach obserwowaliśmy większą konkurencję niż teraz. Straciły te firmy, które nie miały zbyt dobrej kondycji finansowej. Bankructwa nie należały do rzadkości - mówi M. Markiewicz. Ostatnim spektakularnym wydarzeniem był upadek El-Greco. Warto zauważyć, że właściciele tej firmy uruchomili nowe biuro podróży Orange. Dlatego coraz więcej klientów wybierając ofertę, będzie się przyglądać nie tylko cenie, ale i renomie firmy organizującej wyjazd - twierdzą specjaliści z branży. I tak np. znany od lat Orbis czy Triada mają większe szanse od małych, nikomu nieznanych organizatorów turystyki.

Polski rynek turystyczny jest rozdrobniony. Na rynku działa kilka tysięcy biur podróży, ale tylko do dziesięciu należy 20% polskiego rynku. Wciąż narażone na bankructwo są przedsiębiorstwa małe, o słabej kondycji finansowej. Dodatkowo może je pogrążyć zapowiadana podwyżka ubezpieczenia dla turystów. - Małe firmy będą więcej płacić. Wynika to z większego ryzyka utracenia płynności finansowej. Duże spółki mogą być spokojniejsze. Jeżeli będą się legitymować dobrą kondycją finansową i mają ugruntowaną pozycję na rynku, stawki na ubezpieczenie będą relatywnie niższe - powiedział M. Markiewicz.

Reklama
Reklama

A może do sanatorium?

Istotnym punktem polskiej oferty jest także turystyka sanatoryjna. Według badań Europejskiego Związku Uzdrowisk, nasze uzdrowiska mają ceny jedne z najniższych w Europie. Przeciętny koszt jednodniowego pobytu w ośrodku w Polsce wynosi 30 euro, na Słowacji 45 euro, a w Szwajcarii 120 euro. Po dokapitalizowaniu i modernizacji bazy są duże szanse, aby ściągać do naszych sanatoriów większe rzesze turystów. Warto dodać, że na europejskich targach właśnie turystyka zdrowotna jest najbardziej promowana.

Zarabiają też pośrednicy

Coraz lepiej mają się firmy, które nie oferują bezpośrednio organizacji usług turystycznych, a tylko pośredniczą w ich sprzedaży. Travelplanet.pl, internetowy pośrednik, który wybiera się na giełdę, zauważa znaczący wzrost sprzedaży ofert. - W Polsce najpopularniejsza jest oferta "last minute". Około 20% rezerwacji jest w lipcu, a więc w pełni sezonu - twierdzi Dawid Sadulski z Travelplanet.pl. Osoby związane z branżą uważają, że jest to specyfika polskiego rynku. W krajach Europy Zachodniej "last minute" kierowane jest do pojedynczych osób, które chcą wyjechać gdzieś na urlop, a wcześniej nie miały czasu lub nie były zdecydowane, gdzie się udać na wypoczynek. Często zostaje kilka miejsc w wyczarterowanym samolocie i trzeba je jakoś "zapchać". W Polsce tymczasem zdarza się, że "last minute" oferowane jest już w maju, a więc przed rozpoczęciem właściwego sezonu. Jest to często zabieg marketingowy, mający powodować złudzenie, że taka oferta jest bardzo atrakcyjna pod względem cenowym.

Struktura wydatków turystycznych

Reklama
Reklama

w Polsce w 2003 r.

Około 32,5% wydatków turystycznych w Polsce związanych jest z noclegami, a blisko jedna piąta z wyżywieniem. W porównaniu z 2002 r. znaczenie obydwu tych pozycji w łącznym budżecie nieco się zmieniło (nieznacznie spadł udział wydatków na wyżywienie, co należy łączyć ze stabilizacją cen żywności). Podobny jak w poprzednich latach był udział wydatków na zakupy (na własne potrzeby oraz w celu odsprzedania). Na ten cel turyści przeznaczyli w ubiegłym roku łącznie 23,3% ogółu wydatków, wobec 22,1% w 2002 r. Struktura wydatków dowodzi, że od kilku lat turyści deklarują stosunkowo niewielką rolę zakupów w celu odsprzedaży: w 2003 r. stanowiły one zaledwie 2,8% i właściwie miały znaczenie tylko dla osób przyjeżdżających z Ukrainy i Białorusi.

Turystyka w I kwartale 2004 r.

W pierwszym kwartale 2004 r. zanotowano 7,9 mln wyjazdów Polaków za granicę (o 4,3% mniej niż w tym samym okresie 2003 r.) i 11,5 mln przyjazdów cudzoziemców (o 19,8% więcej niż w 2003 r. i o 10,2% więcej niż w 2002 r.). Zmalał ruch z Danii, Ukrainy, Rosji i Białorusi. Bardzo poważnie, bo o ponad 20%, wzrosła liczba przyjazdów ze: Słowacji, Izraela, Portugalii, Irlandii, Japonii, Finlandii, Niemiec, Słowenii, Szwajcarii, Węgier, Norwegii, Czech i Rumunii. W mniejszym stopniu (o 10%-20%) z Wielkiej Brytanii, USA, Włoch, Szwecji, Turcji, Austrii, Korei Płd., Holandii, Australii, Hiszpanii i Kazachstanu. Godny uwagi jest znaczny wzrost ruchu z Niemiec (o 34%) i pozostałych krajów Unii Europejskiej (o 11,2%). W czasie obowiązywania wiz na Wschodzie (od października 2003 r. do marca 2004 r.) liczba przyjazdów z Rosji, Białorusi i Ukrainy spadła łącznie o 27,2%.

Promocja Polski

Reklama
Reklama

Promocją Polski na rynku turystycznym zajmuje się Polska Organizacja Turystyczna. Oprócz centrali w Warszawie POT zarządza siecią dwunastu ośrodków zagranicznych oraz kilku placówek regionalnych. Typową formą propagowania walorów kraju są stoiska narodowe na różnych targach branżowych (w ubiegłym roku POT była obecna na 86 imprezach). Ponadto POT organizuje wizyty studyjne w Polsce dla szefów biur zagranicznych oraz warsztaty, podczas których zachodni operatorzy nawiązują kontakt z branżą (największe z nich to impreza "Welcome to Poland" odbywająca się w Gdańsku). Niemniej jednak władze POT zwykły narzekać na słabe finansowanie organizacji przez rząd. W tegorocznym budżecie na wydatki instytucji przewidziano ok. 32 mln zł. To mało w porównaniu z konkurencyjnymi biurami narodowymi z regionu. Czechy wydają rocznie na promocję turystyki ok. 30 mln dolarów, a Węgry nawet 90 mln dolarów. W rezultacie nie stać nas na kosztowne kampanie reklamowe oraz dystrybuowanie broszur i ulotek w zadowalającej ilości.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama