Reklama

Czerwony poniedziałek

Gwałtowna przecena przetoczyła się wczoraj przez większość światowych rynków akcji. Inwestorów wystraszyła perspektywa szybkiej podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych oraz działania zmierzające do schłodzenia chińskiej gospodarki. Najbardziej ucierpiały giełdy rynków wschodzących. U nas WIG20 stracił 2,8%, MIDWIG 3,7%, WIRR zaś 4,9%.

Publikacja: 11.05.2004 08:48

To był czerwony poniedziałek. "Czerwony" - bo takim kolorem oznacza się spadki notowań. Na zamknięcie sesji WIG20 miał 1655,9 pkt i była to najniższa wartość indeksu od 6 lutego. Od szczytu z 13 kwietnia wskaźnik stracił już 11,5% i jest to największy spadek w tym roku.

Na kilka minut przed godziną 22 wskaźnik Dow Jones Industrial Average tracił 1,3% i wynosił 9983 pkt. W tym samym czasie indeks giełdy technologicznej Nasdaq spadał o 1,2% do 1896 pkt. Amerykańskie wskaźniki zniżkowały do poziomu z połowy grudnia ubiegłego roku.

Wyprzedaż zaczęła się w Azji

Kiedy inwestorzy w Europie włączyli w poniedziałek rano komputery, zobaczyli znaczną przecenę na azjatyckich parkietach. Szósty dzień z rzędu spadł japoński Nikkei 225, który wczoraj stracił ponad 4,8%. Południowokoreański Kospi zniżkował o 5,7%, tajlandzki SET o 4,9%, Hang Seng w Hongkongu o blisko 3,6%. Do tak zmasowanej wyprzedaży akcji skłonił inwestorów splot informacji. Z jednej strony, ostatnie dane z amerykańskiego rynku pracy przekonały, że w USA podwyżka stóp procentowych zbliża się dużymi krokami. Z drugiej - Chiny zaczęły podejmować działania zmierzające do schłodzenia koniunktury gospodarczej. W minionym miesiącu zwiększono ograniczenia dotyczące kredytowania przez banki nowych projektów inwestycyjnych w zbyt szybko rozwijających się sektorach gospodarki. Teraz, w celu stłumienia inflacji, ma zostać wprowadzona kontrola cen na media i usługi dostarczane przez lokalne władze, takie jak: prąd, gaz, woda, transport publiczny. Jednocześnie pojawiły się spekulacje, że chińskie władze zdecydują się na podwyżkę stóp procentowych.

Spadają kursy nie tylko akcji

Reklama
Reklama

Spowolnienie w Chinach będzie miało duży wpływ na światową gospodarkę. Dwie trzecie chińskiego importu, wartego tylko w marcu 46,4 mld USD, pochodzi z Azji, ponad 16% z Europy, 8,6% z USA. Jednocześnie Chiny zużywają 55% światowej produkcji cementu, 36% stali. Popyt generowany przez ten kraj przyczynił się w ostatnich miesiącach do silnej zwyżki cen surowców, na czym skorzystało wiele państw zaliczanych do emerging markets, będących znaczącymi eksporterami tych dóbr.

Poprawa klimatu inwestycyjnego na świecie, trwająca od wiosny 2003 r., przyczyniła się również do spadku na rynkach wschodzących premii za ryzyko związane z lokowaniem środków w papiery skarbowe. To pozwalało rządom na tańsze finansowanie zadłużenia. Obecnie sytuacja zmieniła się drastycznie. Rentowność brazylijskich 10-letnich obligacji zwiększyła się wczoraj po południu do 12,75%, z 9% na początku kwietnia i poniżej 8% w styczniu. Emerging markets postrzegane są jako całość. Dlatego takie paniczne zachowania w jednym państwie wywierają presję na pozostałe. To może przyspieszać oczekiwane przez część specjalistów decyzje zarządzających funduszami lokujących na tych rynkach o opuszczeniu naszego kraju.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama