- Mamy wciąż nadzieję, że ten projekt nie przejdzie. Gdyby się stało inaczej, wielu przedsiębiorców będzie musiało zrezygnować z prowadzenia działalności gospodarczej lub uciec do szarej strefy. Miałoby to opłakane skutki dla państwa - uważa Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC.
Rząd proponował pierwotnie, aby składki - dla przedsiębiorców zarabiających 2,8 tys. zł miesięcznie - wzrosły o 100%. Mimo protestów, ministerstwo pracy zwiększyło jeszcze skalę podwyżek. Mają one sięgać 200%, a w skrajnym przypadku nawet 300%. Według Z. Żurka, po wprowadzeniu nowych przepisów część firm, które obecnie osiągają zyski, zaczną przynosić straty.
Przedsiębiorcy popierają natomiast pomysł rozszerzenia bazy podmiotów, które będą płacić składki ZUS. - Powinny być one pobierane od każdej działalności gospodarczej. Osoba, która pracuje na etacie, a jednocześnie prowadzi działalność gospodarczą, powinna płacić od niej ZUS. Wyjątkiem są emeryci, poza tymi, którzy przeszli na wcześniejszą emeryturę - uważa Z. Żurek.
Premier nie może zapomnieć
o finansach publicznych