Zapytaliśmy prawie 20 analityków z biur maklerskich i funduszy, jak głęboki, ich zdaniem, będzie spadek WIG20. Średnia z ich prognoz to 1550 pkt. Na takim poziomie powinny się zgodnie z oczekiwaniami specjalistów zatrzymać spadki. W mniejszości pozostają ci, którzy prognozują zdecydowane odwrócenie trendu i początek bessy. Według największego pesymisty, WIG20 spadnie w perspektywie kilku miesięcy do poziomu 1350-1400 pkt. To, że nastroje są dalekie od zdecydowanego pesymizmu, potwierdza także ostatnia, piątkowa ankieta WIGOMETRU. 42% pytanych spodziewało się wzrostu WIG20 na koniec bieżącego tygodnia.
To tylko korekta
Analitycy wskazują, że ożywienie gospodarcze i poprawiające się wyniki spółek nie uzasadniają trwałego pogorszenia koniunktury giełdowej. Dlatego też, choć trudno przewidzieć, jak głębokie będą spadki, nie powinniśmy być świadkami kolejnej bessy. - Poza tym, w porównaniu z poprzednimi okresami hossy (1996 r., 2000 r.) na rynku bardziej obecni są teraz inwestorzy instytucjonalni, którzy reagują spokojniej na wydarzenia na rynku. Nie będą oni pozbywać się akcji za wszelką cenę - uważa Grzegorz Łętocha z PZU TFI.
Koniec hossy średniaków
Pogorszenie giełdowej koniunktury szczególnie dotkliwie odczuwają posiadacze akcji średnich i małych spółek. Wczoraj spośród 40 firm wchodzących w skład indeksu MIDWIG, na plusie był jedynie Bank Handlowy (+0,9%). Mocno przeceniono papiery niedawnych liderów hossy, w tym Kruszwicy (-7%), Sokołowa (-8%) i Stalexportu (-8,4%). Ogółem notowania aż 10 średnich spółek spadły o co najmniej 5%.