Wciąż nie dostosowaliśmy naszego prawa telekomunikacyjnego do unijnych dyrektyw, a jesteśmy już po akcesji. Dlaczego prace nad projektem ustawy przeciągają się?
Już na etapie prac rządu były poważne problemy z projektem. Był kilka razy zdejmowany z posiedzenia Rady Ministrów. Przedłużały się również konsultacje społeczno-biznesowe, które prowadził resort infrastruktury. Dopiero w marcu projekt znalazł się w Sejmie. Chociaż rząd wnioskował o skierowanie go do sejmowej komisji europejskiej, zdecydowaliśmy się ostatecznie na gruntowne przedyskutowanie projektu w komisji infrastruktury. Zdawaliśmy sobie sprawę z terminu 1 maja, jest to jednak zbyt skomplikowana i branżowa materia, aby uchwalać ją w ekspresowym tempie. Pamiętajmy, ile oskarżeń i kontrowersji powstało tylko podczas ostatniego nowelizowania prawa. Tu mamy do czynienia z całkiem nową ustawą.
Na jakim etapie znajdują się obecne prace?
Już wcześniej komisja nadzwyczajna odbyła proces konsultacji ze stroną społeczno-biznesową. Odbyła się cała seria spotkań. Rozesłaliśmy do wszystkich działających na rynku izb, operatorów, instytutów, znawców, ekspertów prośby o nadsyłanie uwag. Dostaliśmy ogromną liczbę postulatów i sugestii. Padały również oskarżenia pod adresem rządu, że projekt ma wady. Stworzyliśmy katalog wszystkich tych spraw, tak aby rząd mógł się publicznie do wszystkich uwag odnieść na posiedzeniu komisji.
W czwartek zakończyliśmy omawianie postulatów w podkomisji, pracując za zamkniętymi drzwiami. Wysłuchaliśmy uwag rządu, który również zgłosił około 50 autopoprawek do projektu. Rozesłaliśmy także dorobek prac do uczestników konsultacji publicznej. Do końca tego tygodnia posłowie mają czas na zgłaszanie uwag. Wszystkie poprawki rozpatrzymy ostatecznie na posiedzeniu komisji 17-18 maja. W drugiej połowie miesiąca może się zatem odbyć drugie czytanie projektu w Sejmie. Zależy to jednak od tego, na jakim etapie będzie wtedy uchwalanie ustawy o swobodzie gospodarczej, do której prawo telekomunikacyjne bezpośrednio się odnosi.