Nowy tydzień na WGPW rozpoczął się dla inwestorów nawet gorzej, niż zakończył się poprzedni. Momentami paniczna wyprzedaż akcji zakończyła się spadkiem indeksu WIG20 o 2,8%. Z koszyka indeksu najbardziej zniżkowały akcje BACA. Sytuacja techniczna uległa dalszemu pogorszeniu, ale uważam, że nadszedł moment na korektę wzrostową.

Niewielką pociechą dla inwestorów będzie to, że większość poniedziałkowego spadku dokonała się tuż po otwarciu notowań. Na wykresie powstała 24-punktowa luka bessy, a indeks z impetem spadł poniżej wsparcia, jakie stanowić miał poziom 1700 pkt. Zniżce towarzyszyły zmniejszone obroty. WIG20 utrzymał się powyżej poziomu 1650 pkt - tutaj znajdują się zniesienia Fibonacciego dla hossy zapoczątkowanej w marcu 2003 roku i późniejszego impulsu wzrostowego z listopada.

Lada moment średnia krocząca z 15 sesji spadnie poniżej SK- 45, co nie miało miejsca od listopada. To bardzo zły sygnał, szczególnie że wcześniej wolniejsza średnia stanowiła w zasadzie jeden z filarów średnioterminowej hossy. Na dodatek bodajże wszystkie wskaźniki potwierdziły nowy trend spadkowy. Szczególnie źle wygląda wyłamanie z konsolidacji na MACD, potwierdzone przełamaniem poziomu równowagi.

Jednak kto wie, czy teraz nie będziemy mieli do czynienia z podobną sytuacją jak w listopadzie ubiegłego roku. W tym, że możliwa jest powtórka z historii, przekonuje mnie właśnie wygląd MACD oraz spadek Ultimate w strefę bardzo niskich wartości, z której bardzo często rozpoczynały się mniejsze lub większe wzrosty indeksu. Z drugiej strony aż nie chce mi się wierzyć, by możliwe było równie dynamiczne jak ostatnie spadki odbicie. Bardziej skłaniałbym się ku mozolnej i nieufnej wspinaczce do pierwszego oporu, jakim stał się, niestety poziom 1700 pkt. (na którym zresztą wypada zamknięcie poniedziałkowej luki). Klimat na giełdach zagranicznych uległ tak znacznemu pogorszeniu, że odbudowanie na nowo zaufania inwestorów będzie bardzo trudne.