Przebieg wczorajszej sesji dobitnie pokazał, że obserwowane ostatnio spadki to coś więcej niż zwykła korekta trendu wzrostowego, do jakiej ostatnio przyzwyczajeni byli inwestorzy. Otwarcie notowań 20 pkt oknem bessy rozwiało nadzieje na udany początek nowego tygodnia. Jeszcze w piątek, po publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy, rodzimi inwestorzy łudzili się, że giełdy amerykańskie znajdą jakąś przychylną dla byków "interpretację" i rynek zdoła utworzyć lokalny dołek. Tym razem górę wziął zdrowy rozsądek i w obliczu rosnącego ryzyka wzrostu stóp procentowych w USA tamtejsze giełdy zdecydowanie skierowały się na południe, ciągnąc za sobą inne indeksy.
Technicznie, wykres kontynuacyjny kontraktów terminowych na WIG20 znajduje się w krótkoterminowym trendzie spadkowym, którego linia przebiega aktualnie na wysokości około 1750 pkt. Biorąc pod uwagę wysoki poziom emocji na rynku wydaje się, że w najbliższych dniach można oczekiwać niewielkiego odreagowania spadków. Pierwszy opór wyznacza wspomniane okno bessy w przedziale 1698-1716 pkt a kolejny linia trendu spadkowego. W obecnych, niesprzyjających okolicznościach (spadki na giełdach światowych, wzrost ceny ropy, ryzyko wzrostu inflacji i stóp procentowych, niestabilność polityczna) wydaje się, że zwyżka ponad poziom 1750 pkt jest mało prawdopodobna. Większe szanse ma chyba realizacja scenariusza zakładającego dalszy spadek kursu w okolice 1600-1620 pkt. Na tym poziomie znajduje się lokalne minimum ze stycznia i przy tej wysokości większość wskaźników technicznych informowałaby już o silniejszym wyprzedaniu rynku w średnim terminie. Najbliższe sesje upłyną jednak pod dyktando notowań w USA, a nowy tydzień na tamtejszych rynkach nie zapowiada się zbyt optymistycznie.