Ministerstwo Finansów znowu "interweniuje" na rynku walutowym. Od grudnia ub.r. sprzedało już ok. 600 mln euro. - Wymieniliśmy na rynku większość środków pochodzących z emisji zagranicznych - poinformował Ryszard Michalski, wiceminister finansów. - Zostało nam jeszcze kilkaset milionów euro. Nie mogę powiedzieć, kiedy operacja zostanie zakończona. Będzie to zależało od warunków rynkowych - dodał. Nieoficjalnie wiadomo, że MF sprzedało już 400 mln euro. Pieniądze pochodzą z emisji obligacji o wartości 500 mln euro i 400 mln franków szwajcarskich. Wcześniej ministerstwo wymieniło na rynku 200 mln euro środków uzyskanych z pożyczki z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Wielu ekonomistów krytykuje działania MF, twierdząc, że sprzedaż walut jest interwencją na rynku. Ministerstwo się broni. - Jesteśmy normalnym graczem na rynku. Nie interweniujemy. Nie mamy zamiaru zastępować banku centralnego - twierdzi tymczasem R. Michalski.

MF jest też krytykowane za niejasną politykę informacyjną dotyczącą sprzedaży walut. Rodzi to podejrzenia, że część inwestorów o planowanych "interwencjach" MF wie wcześniej. Wiadomo na pewno, że w transakcjach uczestniczy Bank Gospodarstwa Krajowego. Ale możliwy jest również udział wybranych banków komercyjnych. Poza tym, na rynku pojawia się wiele plotek o rzekomych działaniach ministerstwa, które powodują duże wahania złotego. Sam resort podał kiedyś, że nie może wykluczyć przecieku informacji na ten temat.

Reuters