Estonia, Litwa, Słowenia, Cypr i Łotwa mają wejść do systemu ERM2 - przygotowującego do przyjęcia euro - do końca tego roku. Oznacza to, że w unii walutowej powinny znaleźć się za dwa lata. - Polska, Czechy i Węgry, największe gospodarki nowej UE, nie będą gotowe do przyjęcia euro przed końcem dekady - uważa Zsolt Papp, strateg ds. rynków wschodzących w ABN Amro w Londynie.
Nowi członkowie UE powinni do końca tego tygodnia przekazać Komisji Europejskiej tzw. raport nt. konwergencji. Mają w nim określić strategię dojścia do strefy euro. Czechy miały przekazać taki raport wczoraj.
Głównym problemem, z jakim muszą sobie poradzić kandydaci do strefy euro, jest obniżenie deficytu budżetowego do poziomu 3% PKB. Kryterium tego - oprócz Polski - nie spełniały w 2003 r. Czechy, Węgry, Cypr, Słowacja i Malta. 23 czerwca Komisja Europejska ma wydać zalecenia, jak zredukować nadmierny deficyt. - Przygotowując te zalecenia KE będzie oceniała nowe państwa członkowskie pojedynczo i weźmie pod uwagę zależność między powodzeniem polityki budżetowej a zmianami strukturalnymi zachodzącymi w gospodarkach - podała Komisja. Stwierdziła ponadto, że nowi członkowie będą mogli korygować nadmierne deficyty przez wiele lat.
Komisja wyraziła obawy o możliwość zmniejszenia przez polski rząd deficytu do 3% PKB w "średnim okresie". W 2003 r. wyniósł on 4,1% produktu krajowego. KE zwraca uwagę, że wystarczy wyłączenie z bilansu funduszy emerytalnych, aby deficyt wzrósł do 5,7% PKB. n
Bloomberg, Reuters, PAP