Reklama

Do euro w dwóch falach

Poszerzenie strefy euro nastąpi w dwóch etapach: w 2007 r. wejdzie do niej pięć najmniejszych gospodarek "nowej" Unii Europejskiej, a do 2010 r. kolejnych pięć, w tym Polska - uważają specjaliści z Banku Światowego i ABN Amro.

Publikacja: 13.05.2004 09:26

Estonia, Litwa, Słowenia, Cypr i Łotwa mają wejść do systemu ERM2 - przygotowującego do przyjęcia euro - do końca tego roku. Oznacza to, że w unii walutowej powinny znaleźć się za dwa lata. - Polska, Czechy i Węgry, największe gospodarki nowej UE, nie będą gotowe do przyjęcia euro przed końcem dekady - uważa Zsolt Papp, strateg ds. rynków wschodzących w ABN Amro w Londynie.

Nowi członkowie UE powinni do końca tego tygodnia przekazać Komisji Europejskiej tzw. raport nt. konwergencji. Mają w nim określić strategię dojścia do strefy euro. Czechy miały przekazać taki raport wczoraj.

Głównym problemem, z jakim muszą sobie poradzić kandydaci do strefy euro, jest obniżenie deficytu budżetowego do poziomu 3% PKB. Kryterium tego - oprócz Polski - nie spełniały w 2003 r. Czechy, Węgry, Cypr, Słowacja i Malta. 23 czerwca Komisja Europejska ma wydać zalecenia, jak zredukować nadmierny deficyt. - Przygotowując te zalecenia KE będzie oceniała nowe państwa członkowskie pojedynczo i weźmie pod uwagę zależność między powodzeniem polityki budżetowej a zmianami strukturalnymi zachodzącymi w gospodarkach - podała Komisja. Stwierdziła ponadto, że nowi członkowie będą mogli korygować nadmierne deficyty przez wiele lat.

Komisja wyraziła obawy o możliwość zmniejszenia przez polski rząd deficytu do 3% PKB w "średnim okresie". W 2003 r. wyniósł on 4,1% produktu krajowego. KE zwraca uwagę, że wystarczy wyłączenie z bilansu funduszy emerytalnych, aby deficyt wzrósł do 5,7% PKB. n

Bloomberg, Reuters, PAP

Reklama
Reklama

Deficyt może spaść

Wicepremier Jerzy Hausner uważa, że deficyt budżetowy może spaść z 45,3 mld zł zapisanych w tegorocznej ustawie budżetowej, do 35 mld zł. Aby tak się stało, niezbędny jest wzrost przychodów podatkowych przy dobrej koniunkturze gospodarczej oraz wdrożenie programu oszczędności w wydatkach publicznych. - To trudne, ale możliwe - stwierdził minister, pytany przez dziennikarzy o obniżenie deficytu. Pierwszy z dwóch warunków, niezbędnych do osiągnięcia takiego efektu, uznał za spełniony, o ile "uda się utrzymać tak korzystną sytuację" gospodarczą. Kwestia wdrożenia programu oszczędnościowego wydaje się bardziej złożona ze względu na sytuację polityczną w kraju. Jerzy Hausner stwierdził, że planu nie da się realizować bez zmian ustaw, a w Sejmie nie ma obecnie większości, która może to zrobić. Co więcej, niektóre działania posłów idą dokładnie w odwrotnym kierunku, niż rządowe propozycje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama