Raporty na temat konwergencji państwa UE muszą złożyć w Brukseli do końca tygodnia. Mają w nich określić strategię dojścia do strefy euro, czyli dostosowania się do tzw. kryteriów z Maastricht. Węgry i Czechy główne kryterium - dotyczące relacji deficytu budżetowego do PKB, która nie może przekraczać 3% - planują spełnić w 2008 r.
Oba państwa chcą do unijnego limitu zmierzać drobnymi kroczkami. Niedobór w budżecie Czech w tym roku wyniesie 5,6%, za rok spadnie do 4,9%, a w 2007 r. będzie stanowił 3,5% PKB. W ub.r. Czesi odnotowali astronomiczny deficyt w wysokości 13,6% PKB - po interwencji Eurostatu, który zakwestionował sposób jego obliczania. Deficyt budżetu Węgier będzie natomiast odpowiadał w tym roku 5,9% PKB i co roku będzie się zmniejszał o ok. 0,5 pkt proc., by w 2008 r. ostatecznie spaść do 2,7%.
Rząd Węgier jeszcze w ubiegłym roku liczył na przyjęcie wspólnej waluty w 2008 r. Porzucił te plany, gdy okazało się, że deficyt za zeszły rok przekroczył zakładaną wartość. Był to główny powód zdymisjonowania poprzedniego ministra finansów. - Za cel stawiamy sobie 2010 r., bo pozwoli to zachować rozwagę - mówił wczoraj po posiedzeniu gabinetu Tibor Draskovics, obecny szef resortu. - Myślimy kryteriami realnej konwergencji, nominalna nie jest naszym głównym celem. Oznacza to, że musimy zmniejszyć dystans do Piętnastki pod względem PKB na mieszkańca - wyjaśnił. Węgierski rząd zachowa zatem przez najbliższe lata pewien komfort, pozwalający wydatkować publiczne pieniądze na budowę dróg czy doprowadzenie służby zdrowia do unijnych standardów. Zdaniem Draskovicsa, w ten sposób uniknie się zahamowania wzrostu gospodarczego. Minister przewiduje, że węgierski PKB będzie rósł w przyszłych latach w tempie powyżej 4% rocznie. Prognoza na ten rok wynosi 3,5%. Do szybszego wzrostu przyczynią się też obniżki podatków - w sumie o bilion forintów przed 2008 r. - o szczegółach których rząd poinformuje przed wrześniem.
W przypadku Węgier, obok deficytu, przeszkodą ku przyjęciu euro jest również zbyt wysoka inflacja, którą w tym roku prognozuje się na 6,5%. Draskovics liczy, że do 2008 r. uda się ją zbić do 3%. Jako realny uznał cel banku centralnego, zakładający wzrost cen w przyszłym roku o 4%. Kryterium z Maastricht mówi, że kandydat do przyjęcia wspólnej waluty musi utrzymać inflację w granicach +/-1,5 pkt proc. średniej państw UE. Obecnie ta średnia wynosi 1,6%.
Spełnienie kryteriów z Maastricht w 2008 r. pozwoli Węgrom i Czechom na wejście do mechanizmu kursowego ERM-2. Będą musiały pozostać w nim przez dwa lata, zanim ostatecznie przyjmą wspólną walutę.