Propozycja Francji i Niemiec wynika z ich obawy, że utracą przedsiębiorców, którzy przeniosą się do nowych krajów Unii, gdzie opodatkowanie spółek jest niższe niż w zachodniej części kontynentu. Dziś na Litwie i Łotwie wynosi ono 15%, a w Polsce i na Słowacji 19%, podczas gdy np. w Niemczech sięga 39%. W kwietniu kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder stwierdził, że to niesprawiedliwe, iż w takiej sytuacji nowi członkowie korzystają dodatkowo z funduszy regionalnych, okradając tym samym bogatszych członków Unii i opowiedział się za podniesieniem podatków w krajach naszego regionu.
Tymczasem Komisja Europejska jest innego zdania. - Nowe kraje członkowskie Unii mają prawo nakładać na spółki takie podatki, jakie chcą - mówi rzecznik Komisji Europejskiej Jonathan Todd. Jak oświadczył, Komisja opowiada się za konkurencją podatkową, ale nie za tak dalece posuniętymi zmianami w tej dziedzinie, jak te zaproponowane przez Paryż i Berlin.
Komisarz ds. rynku wewnętrznego Frederik Bolkestein ma omówić tę kwestię z ministrami poszczególnych krajów członkowskich jeszcze przed upływem jego kadencji, czyli do końca października. Jednakże przyjęcie wszelkich zmian w polityce podatkowej wymagałoby jednomyślności wszystkich 25 krajów Unii. A zaproponowanego przez Francję i Niemcy minimum podatkowego nowe kraje, zdaniem Todda, na pewno by nie zaakceptowały.
Komisarz ds. rynku wewnętrznego Frederik Bolkestein sprzeciwia się ujednoliceniu podatków od przedsiębiorców, do czego dążą Francja i Niemcy