Reklama

Oczekiwania inflacyjne rosną

Wzrost cen ropy naftowej i oczekiwania dotyczące podwyżki stóp procentowych w Ameryce spowodowały, że światowe rynki akcji popadły w tarapaty nie obserwowane co najmniej od dwóch miesięcy. Średnia przemysłowa spadła nawet przed kilkoma dniami poniżej 10 tys. pkt, czyli do poziomu, który ostatnio zaliczyła przed silną bessą 2002 roku.

Publikacja: 15.05.2004 09:53

Od dłuższego czasu utrzymują się wysokie ceny ropy naftowej. Na New York Mercantile Exchange cena za baryłkę tego nośnika energii przekroczyła nawet 41 USD (rekord w skali 21 lat, od kiedy giełda wprowadziła kontrakty na ten surowiec).

Stany Zjednoczone

Inna sprawa, że nie jest to takie dramatyczne, jak w czasie szoków naftowych lat siedemdziesiątych. Jest to cena w ujęciu nominalnym, która nie uwzględnia wpływu wzrostu cen dóbr i towarów konsumpcyjnych. Wedle szacunków British Petroleum, obecny kurs ropy naftowej stanowi w ujęciu realnym (czyli biorąc pod uwagę również wpływ inflacji) około połowy średniej ceny z 1980 roku (po rewolucji irańskiej z 1979 roku), kiedy baryłka kosztowała 78 USD.

Niemniej największa gospodarka na świecie jest wrażliwa na długotrwale utrzymujący się wzrost cen ropy naftowej. Analitycy zauważają, że wzmożony popyt na paliwa rozpocznie się niebawem. Mowa o Memorial Day (święto Dnia Pamięci), które przypada na ostatni weekend maja. Wysokie ceny nośników energii będą czynnikiem ograniczającym ruch pojazdów, ale także oznaczają wzrost kosztów eksploatacji mocy produkcyjnych korporacji. A to, po pierwsze, ogranicza zdolności generowania zysków, a, po drugie, przekłada się na wzrost inflacji.

W efekcie oczekiwania dotyczące zwyżki cen dóbr i towarów konsumpcyjnych rosną. Przykład: ostatni sondaż prestiżowego dziennika finansowego - "Wall Street Journal". 43 z 55 ekonomistów ankietowanych przez redakcję jest zdania, że jeszcze w czerwcu tego roku Fed podniesie po raz pierwszy stopy procentowe. Oprocentowanie funduszy federalnych ma się zwiększyć o 25 pkt. bazowych (do 1,25%). Do tej pory inwestorzy przywiązywali niewielką wagę do zacieśniania polityki pieniężnej, skłaniając się do tezy, że dojdzie do tego najwcześniej po wyborach prezydenckich zaplanowanych jesienią 2004 r. Czas najtańszego od 40 lat pieniądza skończył się. W takim środowisku akcje radzą sobie o wiele gorzej niż instrumenty mniej ryzykowne.

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia analizy technicznej doszło do znaczącego pogorszenia sytuacji kluczowych parkietów za oceanem. Indeks DJIA zniżkował poniżej marcowego dna lokalnego. S&P 500 i Nasdaq Composite ledwie opierają się temu minimum. Potwierdzeniem nadejścia "chudych" dni na amerykańskich rynkach akcji będzie sforsowanie wsparcia w okolicach 1900 pkt na Nasdaq Composite (wyznacza je linia trendu wzrostowego hossy zapoczątkowanej w październiku 2002 roku).

Europa/Japonia

Podobna sytuacja panuje na Starym Kontynencie. Jak zwykle indeks europejski naśladuje zachowanie indeksów amerykańskich. Wsparcie na poziomie 2670 pkt. (DJ Stoxx 50) prawie "pękło". Pocieszające dla posiadaczy akcji jest to, że główny indeks naszego regionu jest wciąż powyżej dołka z marca br.

Dobra koniunktura w Japonii jest już wspomnieniem. Indeks Nikkei 225 nie przebił się przez opór wyznaczony przez wierzchołek z maja 2002 roku (12 tys. pkt). W kwietniu br. utworzył formację podwójnego szczytu, którą opuścił na początku tego miesiąca, krusząc przy tym linię kilkumiesięcznej hossy (od listopada 2003 r.) i długoterminową średnią kroczącą. To zapowiada nadejście dłuższego okresu dekoniunktury w kraju samurajów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama