Niesamowitą "jazdę bez trzymanki" zafundowali nam inwestorzy w zeszłym tygodniu. Niedźwiedzie miały swoje pięć minut i mogły liczyć na wielką majową wyprzedaż akcji. O ile spadków należało się spodziewać, o tyle tempo spadku i poziomy, które już osiągnęliśmy przeszły najśmielsze oczekiwania. Obstawiany przeze mnie zasięg spadków 1650-1680 punktów na WIG20 bronił się tylko do sesji wtorkowej.
W obecnej sytuacji trudno przewidzieć gdzie docelowo mogą spaść indeksy (i czy w ogóle jeszcze spadną), gdyż na rynku od dłuższego czasu rządzą emocje, a one są nieobliczalne. Wydaje się jednak, że nawet jeżeli WIG20 przebije 1600 punktów to będzie to krótkotrwałe (z dużym prawdopodobieństwem ostatni spadek). Dodatkowy czynnikiem ryzyka, który należy uwzględnić cena strategicznego surowca światowego - ropy naftowej. Rosnące notowania ropy mogą sprowadzić indeksy - nie tylko nasze - na niższe poziomy.
Póki co na parkiecie widać pierwsze próby akumulacji akcji. TPSA, PKN, czy KGHM już nie chcą spadać, a w ciągu sesji właściciela zmieniają znaczne pakiety akcji.
Zgodnie z kanonami gry giełdowej pierwsze podbicie jest zazwyczaj słabe (i takie było), ale kolejne powinno przynieść mocne odreagowanie. Wniosek stąd taki, że warto już się zastanawiać nad spekulacyjnym kupnem. Tak jak wiecznie nie mogło rosnąć, to i wiecznie nie będzie spadać. Zaryzykowałbym spekulacyjne zakupy w nowym tygodniu. Wzorcowy portfel inwestora powinien zawierać 50% gotówki, 30% akcji spółek, które dużo straciły w ostatnim czasie a pokazały dobre wyniki kwartalne. Pozostałe 20% przeznaczyłbym na papiery firm, które wyglądają "mocno". Po ostatnich spadkach łatwo zauważyć co już nie chce spadać.
Niestety, to jest na razie wyłącznie spekulacyjne kupno, o które możemy się pokusić. Okres akumulacji dopiero się zaczął, więc nie warto pozbywać się całej gotówki. Hossa czai się za "rogiem", wróci nagle i nie spodziewanie, jak już wszyscy o niej zapomną.